Jak wyjaśniła PAP rzeczniczka ministerstwa Katarzyna Kochaniak, decyzja o tym czy zostanie powiadomiona prokuratura powinna zapaść w czwartek.

Reklama

Bilety pochodziły ze specjalnej puli "Government of Poland", dzielonej m.in. pomiędzy resorty zaangażowane w przygotowania i zabezpieczenie Euro.

Pula liczyła 2 tys. biletów i została podzielona pomiędzy różne instytucje, resorty. Przykładowo resort zdrowia dostał 52 bilety, które mogli zakupić pracujący w nim urzędnicy - powiedziała Kochaniak. Zaznaczyła, że to w jaki sposób dzielone były bilety w konkretnym resorcie i kto miał możliwość ich kupienia zależało od instytucji. Urzędnik nie mógł jednak zgodnie z regulaminem kupić więcej niż dwa bilety na mecz i nie mógł ich odsprzedawać innym osobom - podkreśliła.

Tymczasem ministerstwo sportu odkryło, że na jednym z popularnych portali aukcyjnych ktoś próbuje sprzedać bilety z adnotacją "Government of Poland" na czwartkowy półfinał Niemcy-Włochy. Okazało się również, że ta sama osoba oferowała bilety na ćwierćfinał i jedno ze spotkań fazy grupowej - w sumie pięć.

Szybko ustaliliśmy o jaki resort i jakiego urzędnika chodzi - zaznaczyła Kochaniak. Bilety wystawiała na aukcję inna osoba, której urzędnik przekazał je lub odsprzedał. Próbowała to zrobić z dużym zyskiem. Przykładowo bilety na półfinał kosztowały po 1080 zł każdy. Próbowano je sprzedać za 1200 dolarów za dwa - zaznaczyła.

Ustalenie urzędnika było możliwe m.in. dlatego, że ministerstwo sportu dostawało informacje o tym kto kupił bilety i komu ewentualnie je przekazał.

Według RMF FM chodzi o wysokiego rangą urzędnika, jednego z byłych wiceministrów zdrowia. Stacja zastrzega, że urzędnik nie wystawił osobiście biletów na aukcji, ale zrobiła to osoba, której bilety przekazał. RMF FM podkreśla, że do sprzedaży trafiły wszystkie bilety, jakie przekazał były wiceminister.

Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz pytany o sprawę powiedział, że bilety były rozprowadzane zgodnie z bardzo precyzyjnie opisaną procedurą. Każdy, kto te bilety nabywał, podpisywał regulamin, który zobowiązywał go do takich a nie innych zasad postępowania z tymi biletami - dodał.

Zaznaczył, że resort nie ma kompetencji do śledzenia losów biletów, które ktoś kupił, a pełna odpowiedzialność spoczywa w rękach tego, kto podpisywał regulamin zakupu biletów na turniej Euro".