Czworo zwolnionych kibiców - wedle relacji rosyjskich mediów - już po wyjściu na wolność miało opowiadać o trudnych warunkach panujących za kratami i brutalnym zachowaniu policji.

Reklama

Poza tym Rosjanie przekonywali, że burdy w dniu meczu Polska-Rosja 12 czerwca na Stadionie Narodowym w Warszawie sprowokowali Polacy. Wiele podróżowaliśmy po Europie, często jeździmy za granicę na mecze, ale nigdzie nie było takich konfliktów jak w Polsce. Polacy nie ukrywali swojej agresji. W czasie uzgodnionego z władzami marszu spotkaliśmy na swojej drodze antyrosyjskie plakaty i hasła - takie słowa jednego z kibiców, Artioma Kyroczkina, przytacza za agencją ITAR-TASS serwis Nerwsru.com.

Kuroczkin miał opowiedzieć także o tym, jak wyglądało jego zatrzymanie przez policję. Według cytowanej przez rosyjskie media relacji, jego i jeszcze kilkoro Rosjan zakuto w kajdanki i wrzucono do radiowozu. Stróże porządku mieli zapytać rosyjskich kibiców, jak im się podoba w Warszawie, po czym wpuścili do środka gaz łzawiący. Po prostu urządzili nam komorę gazową - stwierdził Rosjanin.

Odnosząc się do warunków panujących w areszcie, Rosjanie relacjonowali, że byli przetrzymywani w dwuosobowych celach, w najbardziej prymitywnych warunkach. O wynikach meczów dowiadywali się z radia.

Rosjanie trafili za kratki po decyzji polskiego sądu o zastosowaniu wobec nich trzymiesięcznego aresztu. Podejrzewano ich o udział w burdach i napad na policjantów.

Z kolei obrońca wszystkich siedmiu Rosjan Karol Jełowicki w rozmowie z PAP stwierdził, że że nie miał i nie ma żadnych zastrzeżeń do sposobu traktowania całej siódemki. Takich skarg nie zgłaszali i nie zgłaszają również sami zainteresowani. Zarówno Ambasada Federacji Rosyjskiej, jak i ja pozostajemy w stałym kontakcie z ich rodzinami - podkreślił. Byłem co drugi dzień z nimi w areszcie i siedzą w warunkach niczym nieodbiegających od standardów. Mało tego, nie siedzą z Polakami, tylko siedzą z Rosjanami albo jakimiś innymi cudzoziemcami - powiedział PAP.