Motywem przewodnim pamiątkowych koszulek jest jedno z najmocniejszych polskich przekleństw, zaczynające się na literę "k". Autor kontrowersyjnych wzorów tłumaczył w poniedziałek w rozmowie z serwisem Alert24, że szukał czegoś, co kojarzy się z Polską i od razu będzie rozpoznawalne dla kibiców z Niemiec czy Wielkiej Brytanii. Cena jednej koszulki wynosi 25 euro.

Reklama

Jeżeli zapytasz kibiców piłkarskich w Anglii czy w Niemczech, co im się kojarzy z Polską, usłyszysz pewnie: "vodka", "na zdrowie" no i właśnie "k....". Wiemy, że to słowo jest wulgarne, ale można powiedzieć, że w ten sposób puszczamy oko do kibiców - powiedział autor koszulek. Dodał, że bardzo dobrze rozumie znaczenie słowa, które drukuje na koszulkach i nie uważa go za obraźliwe.

Ale we wtorek zmienił zdanie. Wszystko dlatego, że przeczytał w internecie, co o jego pomyśle sądzą oburzeni nadrukiem kibice.

"Chciałbym przeprosić za obrażenie uczuć patriotycznych. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że użycie tego słowa może spotkać się z tak negatywnym odbiorem" - napisał w specjalnym oświadczeniu producent. I jak dodał, słowo "k...." zostanie na koszulkach zastąpione innym, które też będzie kojarzyć się z Polską, ale nie będzie obraźliwe.

Warto dodać, że za publiczne prezentowanie wulgaryzmów grozi w Polsce mandat do 1500 złotych.

Reklama