Specjaliści ostrzegają, że korzystanie z opalania natryskowego może mieć również związek z alergią, otyłością, cukrzycą, a nawet bezpłodnością.

Reklama

Aktywnym składnikiem w produktach do tego zabiegu jest dihydroksyaceton. Zabarwienie skóry po zastosowaniu kosmetyku z jego zawartością jest wynikiem reakcji chemicznej z aminokwasami zawartymi w warstwie rogowej naskórka.

Naukowcy ostrzegają, że podczas zabiegu opalania natryskowego substancje zawarte w produktach są wdychane i przedostają się do krwiobiegu. Naukowcy twierdzą, że może to spowodować uszkodzenie DNA i powodować powstawanie guzów.

- Rozsądnie jest podchodzić z dużą dozą ostrożności do substancji chemicznych, których działanie nie jest do końca znane - podkreśla Jacqueline McGlade, dyrektor wykonawczy Europejskiej Agencji Środowiska. - Ich stosowanie może być przyczyną powstawania nowotworów, cukrzycy, otyłości oraz spadku płodności - dodaje.

Obecnie szacuje się, że zyski ze sprzedaży produktów samoopalających sięgają sumy 100 mln dolarów rocznie i jest jednym z najszybciej rosnących sektorów kosmetycznych. Do korzystania z samoopalaczy przyznaje się, co trzecia kobieta i co dziesiąty mężczyzna.

Mimo zagrożeń, jakie mogą powodować te produkty, ich producenci zapewniają, że są one bezpieczne. Dr Chris Flower, dyrektor generalny związku Cosmetics, Toiletry and Perfumery Association zapewnia, że produkty te muszą być sprawdzane i przebadane, wyraźne kryteria i normy nakłada na producentów prawo i Unia Europejska.

>>> ZOBACZ ZDJĘCIA!