Eksperci od lat alarmują, że rak skóry zbiera tragiczne żniwo wśród pacjentów. Czerniak jest jednym z najniebezpieczniejszych nowotworów złośliwych. Po pierwsze dlatego, że latami rozwija się w ukryciu. Po drugie, diagnozuje się go stosunkowo późno. Po trzecie wreszcie – jego leczenie jest trudne i często kończy się groźnymi przerzutami do innych organów ciała.

Reklama

Czytaj także: Jak rozpoznać raka? Sprawdź! >>>

Lekarze wiążą obserwowany w ostatnich latach wzrost zachorowań na czerniaka z nieodpowiednią ochroną przeciwsłoneczną. Chętnie się opalamy, ale bez umiaru. Wiele kobiet dąży do tego, by latem ich skóra miała nieustająco czekoladowy odcień. I płacą za to wysoką cenę.

Najsłabszą konsekwencją oparzeń słonecznych jest przesuszony i podrażniony naskórek. Gorzej, gdy pozostaną na nim płytkie przebarwienia, bo usunięcie ich metodami domowymi (stosując odpowiednie kremy i preparaty z apteki) zajmuje nieco czasu. Dużo trudniej jest pozbyć się głębokich znamion posłonecznych. Tu często potrzebna jest pomoc kosmetyczki, a nawet chirurga.

Jednakże najbardziej tragiczną konsekwencją oparzenia słonecznego jest rak skóry. Tak, tak! Naukowcy, szukający przyczyny powstawaniu nowotworów skóry (wśród których najbardziej znanym typem i najbardziej niebezpiecznym jest czerniak), wskazują związek z opalaniem. Dowodzą, że nawet tylko jedno oparzenie słoneczne znacząco podnosi ryzyko rozwoju raka.

Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>