Dziennik Gazeta Prawana logo

chevrolet

Jak Polacy ratują się przed kryzysem? Oto sposoby kierowców

29 grudnia 2011
Jak Polacy ratują się przed kryzysem? Oto sposoby kierowców
Kryzys przykręca śrubę. Łapiemy się za kieszeń i coraz skrupulatniej liczymy pieniądze. Jak uciec od ciężkich czasów? Oto sposoby polskich kierowców… Na polskim rynku najbardziej zyskują marki mające dobrą ofertę dla Kowalskiego ze szczuplejszym portfelem. Chevrolet przez 11 miesięcy sprzedał o ponad 20 proc. więcej aut. Należąca do Renault Dacia poprawiła wynik o 18,3 proc. "Klienci wybierają nasze auta ze względu na dobry stosunek ceny do jakości" - mówi Wojciech Osoś z Chevrolet Poland. Jeszcze w 2005 r. marka należąca do koncernu GM sprzedała u nas nieco ponad tysiąc aut. W tym roku ponad 7 tys. i zdobędzie niemal 3 proc. rynku. Dacia w ciągu trzech lat podwoiła sprzedaż z 2,5 do niemal 5 tys. aut. Volvo zanotowało wzrost zbliżony do 6 proc. i wszystko wskazuje na to, że zostanie liderem segmentu premium. Także Hyundai i Suzuki szybko zyskują nowych klientów, podczas gdy marki okupujące dotychczas pierwsze miejsca w rankingach sprzedaży staczają się w dół. Spośród dwudziestu najpopularniejszych marek do końca listopada aż 12 zanotowało spadki sprzedaży. Pierwsza trójka, Skoda, Ford i Opel, traci równo - 6,1 - 6,2 proc. Rekordzistka - Honda, straciła w porównaniu z 2010 r. jedną trzecią klientów, Fiat - jedną czwartą, a Toyota 20 proc.

Pierwsze fotki! Zobacz nowy wózek z ikrą

22 grudnia 2011
Pierwsze fotki! Zobacz nowy wózek z ikrą
Chevrolet ma coś dla kierowców, których nie stać na camaro czy corvettę - to nowy sonic RS (poza rynkiem amerykańskim - aveo). Najbardziej jadowita, seryjnie produkowana wersja małego Chevy ma pod maską turbodoładowany silnik 1.4/138 KM (moment obrotowy - 200 Nm). Jednostka współpracuje z sześciobiegową manualną skrzynią biegów lub sześciostopniowym automatem. Od zwykłej wersji tego modelu RS różni się bardziej jadowitym wyglądem - nowe spoilery, nowe 17-calowe felgi plus inna osłona chłodnicy. Pod spodem Obniżone i usztywnione zawieszenie ze sportowo zestrojonymi amortyzatorami. Ciekawostką na pokładzie może być system audio-informacyjny MyLink z siedmiocalowym, kolorowym ekranem dotykowym. Rozwiązanie umożliwia korzystanie z własnych bibliotek utworów oraz wykorzystania smartfonów i łącza Bluetooth w celu zapewnienia łączności z systemami Pandora i Stitcher Internet radio oraz z nawigacją. Wskazówki systemu nawigacji ze smartfona widoczne są na ekranie, a po zatrzymaniu pojazdu można na nim wyświetlać filmy lub zdjęcia z telefonu. Sonic RS w amerykańskich salonach pojawi się pod koniec 2012 roku, a premierę zaliczy w Detroit w czasie styczniowego salonu samochodowego.

Zakazana motoryzacja czyli... szpiegostwo

19 grudnia 2011
Zakazana motoryzacja czyli... szpiegostwo
Sportowe camaro i corvette powodują wzrost adrenaliny u prawdziwych miłośników motoryzacji. Nie inaczej było w czasach komunizmu, gdy fani czterech kółek mimo wyrzeczeń i trudów zdobywali osobowe Chevrolety. Po 1956 roku pojawił się tzw. marynarski import, wiele aut sprowadzali wracający z wieloletnich kontraktów technicy, lekarze oraz dyplomaci. Samochody przywozili do Polski także obywatele USA i Kanady odwiedzający rodziny. W ten sposób od roku 1956 do początku lat 60. do Polski sprowadzono ok. 3 tys. samochodów. Na przełomie lat 50. i 60. rząd kupił partię kilkudziesięciu Chevroletów dla polskich placówek dyplomatycznych oraz kilku ministerstw. Czasami Chevrolety (także te wycofane z ambasad i ministerstw) pojawiały się na giełdach i były rozchwytywane przez wielbicieli amerykańskiej motoryzacji. Te wozy uchodziły za solidnie zbudowane i wygodne. Najwięksi entuzjaści amerykańskich samochodów potrafili zdobywać auta niemal spod ziemi. Kolekcjoner i użytkownik „krążowników szos” z USA, Andrzej Esse wspominał, że dostał (!) Chevroleta z ambasady Wietnamu. Pasjonatów nie zniechęcał nawet brak serwisu Chevroleta. Części do aut zdobywali w najróżniejszy sposób. Esse wymienił przypadek wymontowania zespołów z Chevroleta należącego do attaché ambasady amerykańskiej. Zmieniający placówkę Amerykanin nie chciał zabierać samochodu i zanim zostawił go w Motozbycie, pozwolił znajomym wymienić kilka części. Co jest typowe dla tamtych czasów, milicja wezwała na komendę właściciela polskiego samochodu, podejrzewając go o szpiegostwo i przekazywanie tajemnicy wrogowi.