• "Szef" jest współczesną miejską bajką
    Namnożyło się ostatnio rozmaitych komedii kulinarnych, których bohaterowie muszą zmagać się z przeciwnościami losu zanim osiągną sukces. W tym towarzystwie "Szef" wydaje się całkiem smakowitym kąskiem.
  • "Szef" – opowieść o radości życia i radości gotowania
    "Szef" sprawia, że odkrywamy, jak wielką rozkosz mogą sprawić odgłosy skwierczenia, widok rumieniącego się czosnku lub plastrów soczystego mięsa. Do tego jeszcze sporo słonecznej muzyki. Bon appétit!
  • "Szef" – idealna odtrutka na hollywoodzkie śmieciowe jedzenie?
    Na rozgrzany tłuszcz wrzucić dwie kromki chleba grubo posmarowane masłem. Obie udekorować pokaźną warstwą sera mimolette, połączyć i obsmażyć z obu stron tak, by pieczywo stało się złociste, a ser wypływał obficie z każdej ze stron. Tak oto powstaje najtłustszy tost świata, który bohaterowie pożerają na oczach widza z niekłamaną satysfakcją. Żywieniowi puryści być może zaczną się zastanawiać, czy sam widok tak bezkarnej rozpusty nie przysporzy im kilku dodatkowych kilogramów. Ale bez kalorii nie ma przecież frajdy.