• Dwadzieścia stron tekstu bez podania źródła. Taki jest główny zarzut, jaki przeciwko wiceministrowi Stanisławowi Gawłowskiemu wytoczyli dziennikarze jednego z tygodników. Rzekomego plagiatu miał dokonać w tekście doktoratu z ekonomii, który bronił dwa lata temu w Społecznej Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Zarządzania w Łodzi.