• George Clooney w filmie "Ave, Cezar!"
    Nowy film braci Coenów "Ave, Cezar!" ma wszystko. Do dobrej zabawy i nie tylko. Przede wszystkim obsadę, która zapiera dech: George Clooney, Tilda Swinton, Josh Brolin, Channing Tatum, Scarlett Johansson, Ralph Fiennes i Frances McDormand.
  • "Szef" jest współczesną miejską bajką
    Namnożyło się ostatnio rozmaitych komedii kulinarnych, których bohaterowie muszą zmagać się z przeciwnościami losu zanim osiągną sukces. W tym towarzystwie "Szef" wydaje się całkiem smakowitym kąskiem.
  • Scarlett Johansson jako Lucy
    – Odkąd pamiętam, nie znosiłem w kinie bohaterów, którzy posiedli wiedzę tajemną, ale nie dzielili się nią z ludzkością. Taka właśnie jest Lucy (Scarlett Johansson trzymająca ten film w ryzach), która potrafi korzystać z 20 proc. swojego mózgu (my potrafimy tylko z kilkunastu), a liczba ta cały czas rośnie. O nowym filmie Luka Bessona pisze Artur Zaborski (Stopklatka.pl).
  • Scarlett Johansson twardą laską ze spluwą
    Odkąd pamiętam, nie znosiłem w kinie bohaterów, którzy posiedli wiedzę tajemną, ale nie dzielili się nią z ludzkością. Taka właśnie jest Lucy (Scarlett Johansson trzymająca ten film w ryzach), która potrafi korzystać z 20 proc. swojego mózgu (my potrafimy tylko z kilkunastu), a liczba ta cały czas rośnie.
  • Joaquin Phoenix zakochany w komputerze, który brzmi całkiem jak Scarlett Johansson
    Złoty Glob oraz Oscar za najlepszy scenariusz oryginalny powinny mówić same za siebie. Tym bardziej że w przypadku filmu Spike'a Jonze'a wszelkie wyróżnienia były w pełni zasłużone – z pozoru dziwaczna historia miłosna o mężczyźnie (Joaquin Phoenix), który zakochuje się w swoim systemie komputerowym (o głosie Scarlett Johansson) okazała się jedną z ciekawszych wizji fantastyczno-naukowych ostatnich lat.
  • "Szef" – opowieść o radości życia i radości gotowania
    "Szef" sprawia, że odkrywamy, jak wielką rozkosz mogą sprawić odgłosy skwierczenia, widok rumieniącego się czosnku lub plastrów soczystego mięsa. Do tego jeszcze sporo słonecznej muzyki. Bon appétit!
  • Scarlett Johansson jako Czarna wdowa w filmie "Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz"
    Pierwsza część "Kapitana Ameryki" była spełnionym powrotem do czasów świetności Kina Nowej Przygody. Oldskulową zabawą w pojedynek z nazistami w najlepszym stylu, przypominającą filmy z Indianą Jonesem. Ale też inna taktyka była wątpliwa: Steve Rodgers jest reliktem czasów minionych, pierwszą postacią z uniwersum Avengersów (zrodzoną na kartach komiksu w 1941 roku), która trafiła do panteonu sław Marvela.
  • Joaquin Phoenix w filmie "Ona"
    Może się wydawać, że to opowieść o abstrakcyjnym dla nas świecie przyszłości, w którym ludzie rozmawiają z maszynami, ale szybko staje się jasne, że przede wszystkim to historia o relacjach.
  • Scarlett Johansson w filmie "Don Jon"
    "Don Jon" to popis artystycznej impotencji Josepha Gordona-Levitta. Na domiar złego doświadczony aktor i początkujący reżyser musi cierpieć na rozdwojenie jaźni. Choć we własnym filmie gra seksownego podrywacza, po drugiej stronie kamery przypomina oblanego rumieńcem nowicjusza. Niepewny swych reżyserskich umiejętności Gordon-Levitt mizdrzy się do odbiorcy, mruga do niego okiem i próbuje całego arsenału wypróbowanych trików. Ostatecznie nie oferuje mu nic więcej niż twórca typowego hollywoodzkiego produkcyjniaka. W związku z tym widz ma prawo czuć się jak ktoś, kto umówił się na randkę z dominą, a skończył w łóżku z zakonnicą. I nawet urok Scarlett Johansson "Don Jona" uratować nie może.