Łukasz Bąk: Moja bardzo wielka wina
01 kwietnia 2016
Choć nie jestem smakoszem wina, to raz na jakiś czas zdarza mi się
chlapnąć jego butelkę lub dwie. Niedawno w jednym z dyskontów nabyłem
białe Boisieres i równie białe Granbeau – oba w przyzwoitej cenie
nieprzekraczającej 15 zł. Okazały się wyśmienite. Do tego stopnia, że
następnego dnia pobiegłem po zapas na najbliższe kilka tygodni. A po
powrocie do domu zajrzałem z ciekawości do internetu, by sprawdzić, co
piszą o nich znawcy. I tak Boisieres, które mnie doprawdy urzekło, przez
jednego z dżentelmenów o królewskim podniebieniu określone zostało jako
„Banan w occie. Najlepiej szybko czymś zagryźć, bo zionie przemysłową
pustką”. Z kolei Granbeau nazwał „drożdżowym i postfermentacyjnym”. I
obu wystawił ocenę mierną.