Karolina Lewestam: Dyskretny urok spisku smoleńskiego
09 kwietnia 2017
"Słup telefoniczny na mnie pędził. Próbowałem zjechać mu z drogi, ale nie
zdążyłem, i uderzył w przód mojego auta" – to podobno fragment zeznania
pewnego kierowcy spisanego niegdyś przez policję w San Francisco.
Wyobraźcie sobie policjanta, który sporządzał ten raport – na pewno
zadrżała mu notująca dłoń. Niewykluczone, że po chwili wahania zapytał:
Ale zaraz, proszę pana, jak to możliwe, żeby słup? Tak sam z siebie?
Żeby... pędził? Proszę wybaczyć, naprawdę nie chcę być obcesowy, ale czy
nie bardziej prawdopodobne jest, że... zwyczajnie sam pan się w niego
władował?