Szkolenie kierowców działa jak mafia
21 października 2011 Najpierw 30 godzin nad kodeksem drogowym. Później 10 godzin na naukę
pokonywania tyłem łuku oznaczonego białą farbą. Kolejne 20 godzin to już
jazda po mieście. Potem już „tylko” badania lekarskie, średnio trzy
powtórki egzaminu (większa dawka stresu niż podczas matury), stanie w
kolejkach, mnóstwo straconego czasu i pieniędzy. Nic dziwnego, że gdy
kandydat na kierowcę w końcu trafia do wąskiego grona osób, przy których
nazwisku pojawia się słowo „zdał”, nabiera pewności siebie godnej
Kubicy. Zdał najtrudniejszy egzamin w swoim życiu. Jest mistrzem
kierownicy.