Tylko Polacy tak marudzą na walkę państwa z zimą
24 stycznia 2014
Za każdym razem, kiedy w Polskę uderzy zima, Polacy żądają
głów. Jeśli zaśnieżona jest lokalna droga, to - w wariancie radykalnym - chodzi
o głowę prezydenta lub burmistrza, a w wariancie umiarkowanym szefa zakładu
oczyszczania miasta. Jeśli jednak zamarzają pociągi, to niechybnie musi być to
głowa ministra infrastruktury. Tej niesamowitej żądzy krwi nie ma w innych krajach, które dotykają temperatury znacznie niższe niż te, które są u nas.