Wybory to czysta ekonomia
07 października 2011
Przyzwyczailiśmy się uważać, że jeśli wybory mają coś wspólnego z
ekonomią i biznesem, to co najwyżej w dziedzinie marketingu. Sprzedawca,
czyli partia polityczna, opakowuje towar (kandydata) w możliwie
najbardziej wyrazisty karton, opłaca reklamę w mediach, dba o dobry i
przekonujący PR i czeka, aż wyborca (konsument) sięgnie na półce po ten,
a nie inny produkt. Tymczasem według klasyków ekonomii sytuacja jest
jednak dużo bardziej złożona.