Mieszkanka Paryża dla dziennik.pl: Nie dociera do mnie to, co się stało
13 listopada 2015"Wszyscy jesteśmy w szoku, niedowierzaniu. Przede wszystkim ludzie
dzwonią teraz, wysyłają smsy do swoich bliskich, przyjaciół, by
sprawdzić czy są bezpieczni. Śledzimy to, co się dzieje. Telewizja,
Internet, radio. Chyba jeszcze do mnie nie dociera to, co się stało" - mówi dziennikowi.pl Marianna Frison-Roche z Paryża