Na gola Phila Fodena dla gospodarzy (19. minuta) odpowiedział po chwili Japończyk Daizen Maeda (21.), ale później dwa razy na listę strzelców wpisał się Norweg Erling Haaland (34. i 69.), który z ośmioma trafieniami prowadzi w ligowej klasyfikacji strzelców. W końcówce rozmiary porażki zmniejszył z rzutu karnego Holender Zian Flemming (89.).
Manchester City na czele z kompletem punktów
"The Citizens", pokonani w środę przez Paris Saint-Germain w Lidze Mistrzów, w Premier League nie zgubili jeszcze choćby punktu. Mają ich 21. Drugi Arsenal zgromadził 15.
O dwa mniej mają Brighton & Hove Albion, który także wystąpi w niedzielę, oraz Chelsea Londyn. Stołeczny zespół w sobotę wygrał na wyjeździe z Evertonem 2:0, ale stracił argentyńskiego bramkarza Emiliano Martineza, na razie nie wiadomo, na jak długo.
Wyskakując do dośrodkowanej piłki mistrz świata z 2022 roku i obrońca gospodarzy Jarrad Branthwaite zderzyli się głowami. Argentyńczykowi przez ok. 10 minut pomocy udzielały sztaby medyczne obu zespołów. Później zniesiono go z boiska na noszach i przewieziono do szpitala. Gdy opuszczał stadion, był przytomny. Teraz jest w szpitalu, przechodzi badania kontrolne - poinformował na konferencji prasowej trener Chelsea Hiszpan Xabi Alonso. Branthwaite nie doznał poważniejszych obrażeń i dokończył spotkanie, po którym Chelsea awansowała na czwartą lokatę.
Liverpool wykorzystał przewagę liczebną
Na piątej z 12 punktami znalazł się z kolei Liverpool, który w ubiegłym tygodniu doznał pierwszej ligowej porażki w tym sezonie - u siebie z Manchesterem City 0:3. Także w tę sobotę spotkanie wyjazdowe z Brentfordem nie układało się po myśli "The Reds", ale ostatecznie zwyciężyli 2:1.
Do przerwy gospodarze prowadzili po golu Keane'a Lewisa-Pottera (44.), ale po chwili jego kolega z drużyny Ukrainiec Jehor Jarmoluk uderzył jednego z rywali głową w twarz i musiał opuścić boisko.
W drugiej połowie Liverpool wykorzystał przewagę liczebną. Najpierw wyrównał Hiszpan Victor Munoz (62.), a wynik ustalił powracający po kontuzji Szwed Alexander Isak (70.), którego zabrakło m.in. we wrześniowym meczu Ligi Narodów z Polską. W końcowych minutach czerwoną kartkę dostał też Niemiec Vitaly Janelt i Brentford kończył mecz w dziewiątkę.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
