Nie tylko Polska planuje wydobywać gaz z łupków. Na podobny pomysł wpadły władze Bułgarii. Premier rozmawia już z amerykańskimi koncernami, które planują zbadać, jak duże są bułgarskie złoża i jak bardzo opłacałoby się wydobycie tego paliwa.

Reklama

Premier Bułgarii Bojko Borysow rozmawiał we wtorek z wiceprezesem amerykańskiego koncernu Chevron Ianem MacDonaldem o perspektywach wydobycia gazu łupkowego w Bułgarii - poinformowało radio publiczne w Sofii. Według koncernu, który w maju złożył propozycję badania potencjalnych złóż gazu łupkowego w północno-wschodniej części kraju, bułgarskie złoża wstępnie ocenione są na 25 mld metrów sześciennych tego surowca.

"Złoża na północnym wschodzie, przy granicy z Rumunią, wydają się najbardziej perspektywiczne" - ocenił MacDonald, dodając, że badania zajmą około pięciu lat. Zauważył, że Europie gaz łupkowy jeszcze nie jest wydobywany, a badania prowadzone są w Polsce i Rumunii. Jego cena prawdopodobnie będzie wyższa od ceny gazu ziemnego z uwagi na głębokość złóż" - powiedział wiceprezes Chevronu.

Zapewnił jednocześnie, że technologia wydobycia gazu łupkowego jest bezpieczna z ekologicznego punktu widzenia, ponieważ gaz wydobywa się z głębokości od 2-4 tys. metrów, czyli znacznie niżej niż złoża wód - tak więc, nie może zaszkodzić ich jakości. Obecny na spotkaniu z premierem ambasador USA James Warlick powiedział, że "wydobycie gazu łupkowego może całkowicie odmienić rynek w regionie, jak stało się to w USA i stwarza przed Bułgarią możliwość dywersyfikacji (źródeł energii)".