Dziennik Gazeta Prawana logo

Wiceszef MSZ chwali, europoseł PiS ma poważne wątpliwości. O co chodzi z porozumieniem ws. Nord Stream 2?

8 lutego 2019, 18:02
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Budowa Nord Stream 2
Budowa Nord Stream 2/Shutterstock
Celem strategicznym Polski i Francji było rozpoczęcie formalnych negocjacji między krajami członkowskimi a Parlamentem Europejskim; ten cel udało się osiągnąć - powiedział PAP wiceszef MSZ Konrad Szymański, komentując przyjęte w piątek stanowisko krajów UE ws. unijnej dyrektywy gazowej. Tymczasem europoseł PiS, Zdzisław Krasnodębski uważa, że wynegocjowane porozumienie "budzi poważne wątpliwości".

Ambasadorowie krajów członkowskich dali w piątek zielone światło do negocjacji z europarlamentem, projektu nowelizacji dyrektywy gazowej, który dotyczy m.in. gazociągu Nord Stream 2. Kompromisowy kształt mandatu państw UE, po wprowadzeniu niemiecko-francuskiej poprawki, zakłada, że prawu unijnemu podlegałyby te części gazociągu, które znajdują się w granicach niemieckich wód terytorialnych.

Warunki prawne dla pozostałej części gazociągu musiałyby zostać wynegocjowane przez Niemcy z Rosją w ramach międzyrządowej umowy. Na treść tego porozumienia musiałaby się jednak zgodzić Komisja Europejska, która - jak wskazują dyplomaci z krajów przeciwnych Nord Stream 2 - będzie musiała kierować się przy tej ocenie unijnym prawem. Przedstawiciele tych państw podkreślają zarazem, że alternatywą dla przyjęcia stanowiska w tym kształcie była śmierć korzystnego dla nas projektu dyrektywy.

Poproszony przez PAP o komentarz do piątkowej decyzji przedstawicieli państw członkowskich w Brukseli dotyczącej projektu nowelizacji dyrektywy, Szymański zauważył celem strategicznym Polski i Francji było doprowadzenie do rozpoczęcia negocjacji pomiędzy krajami UE a Parlamentem Europejskim w tej sprawie. - podkreślił. - dodał wiceszef MSZ ds. europejskich.

Według Szymańskiego, zaproponowane przez ambasadorów rozwiązanie . Zastrzegł jednocześnie, że kwestia terytorialnego zakresu stosowania dyrektywy - poinformował wiceminister.

Jak podkreślił, organy te - oświadczył Szymański. W jego ocenie, na skutki przyjęcia dyrektywy należy patrzeć Takie stanowisko - zaznaczył wiceszef MSZ -

Krasnodębski: Moim zdaniem ten kompromis francusko-niemiecki idzie za daleko

Przyjęte przez państwa członkowskie stanowisko ws. dyrektywy gazowej jest słabsze niż pozycja Parlamentu Europejskiego i budzi duże wątpliwości - ocenił z kolei zasiadający w komisji energii PE europoseł PiS Zdzisław Krasnodębski.- powiedział.

Jego sceptycyzm dotyczy poprawki francusko-niemieckiej, w której następstwie gazociąg Nord Stream 2 będzie objęty unijnymi regulacjami tylko na wodach terytorialnych Niemiec. Jak podkreślił Krasnodębski, w niemieckich mediach w czwartek i piątek rano widoczna była konsternacja w związku ze zmianą stanowiska Francji w tej sprawie. Najpierw bowiem to Paryż ogłosił, że poprze mandat do rozmów w sprawie zmian w dyrektywie gazowej. Już po przyjęciu stanowiska przez państwa członkowskie media niemieckie podały, że przepisy w tym kształcie nie zablokują budowy Nord Stream 2.

- ocenił Krasnodębski.- dodał.

Przypomniał, że zgodę na przepisy ma też zatwierdzić Parlament Europejski. Negocjacje trójstronne z udziałem prezydencji i KE zaplanowane są na wtorek. Na zaostrzenie przepisów, jakiego chcieliby europosłowie, mogą się jednak nie zgodzić państwa członkowskie.- zaznaczył europoseł PiS. Przypomniał też o presji czasowej związanej z tym, że regulacje powinny być przyjęte przed zakończeniem budowy gazociągu, by był on nimi objęty. Nie wykluczył przy tym, że do kwestii tej PE mógłby wrócić w następnej kadencji po wyborach.

Projekt nowelizacji w wersji zaproponowanej przez KE przewiduje, że podmorskie części gazociągów na terytorium UE będą w całości podlegały przepisom restrykcyjnego unijnego trzeciego pakietu energetycznego. Przyjęcie takich regulacji zmniejszyłoby rentowność Nord Stream 2 - drugiego gazociągu, który ma połączyć Rosję z Niemcami przez Morze Bałtyckie.

Rozmowy między krajami członkowskimi toczyły się od listopada 2017 roku, kiedy KE przedstawiał projekt nowelizacji dyrektywy. Przewidywał on, że podmorskie części gazociągów przebiegających przez terytorium UE będą w całości podlegały przepisom restrykcyjnego unijnego trzeciego pakietu energetycznego. Gazprom musiałby w takiej sytuacji dopuścić do Nord Streamu 2 inne przedsiębiorstwa zainteresowane tłoczeniem surowca tą nitką. Przesył błękitnego paliwa przez Bałtyk byłby też podporządkowany niezależnemu operatorowi. W rezultacie projekt stałby się mniej rentowny. Dlatego też prace nad nowelizacją były blokowane miesiącami przez kraje sprzyjające projektowi, w tym Niemcy.

Wart 11 mld USD Nord Stream 2 jest wspólnym przedsięwzięciem rosyjskiego Gazpromu oraz pięciu zachodnich firm energetycznych: austriackiej OMV, niemieckich BASF-Wintershall i Uniper (wydzielona z E.On), francuskiej Engie i brytyjsko-holenderskiej Royal Dutch Shell. Gazociąg ma prowadzić po dnie Morza Bałtyckiego z Rosji do Niemiec, uzupełniając działający już Nord Stream, oddany do użytku w latach 2011-2012.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj