• Pochód pierwszomajowy w Rosji
    1 maja odczuwam nawet wzruszenie na widok czerwonych sztandarów. Bo one mają przecież symbolizować pochód sprawiedliwości oraz solidarność z najsłabszymi. Ale wzruszenie mija mi, kiedy uprzytamniam sobie, że dziś o socjalizmie marzą przede wszystkim kandydaci do pracy w państwowych urzędach – które w ustroju tym zostałyby (jeszcze bardziej) namnożone.
  • Jan Wróbel
    Ciekawie napisał komentator DGP Zbigniew Parafianowicz o tym, że Jarosław Kaczyński dobrze rozumie istotę kryzysu Unii Europejskiej, ale i tak nie umie zaproponować owocnej alternatywy dla idei „Polski w Unii”. W pewnym sensie to nasz problem narodowy: sen o byciu ponad-Europą.
  • Jan Wróbel
    Demokracja i parlamentaryzm w XIX-wiecznej Europie to procesy narastające stopniowo i poprzez ustępstwa. Czyje? Elit. Z zaciśniętymi zębami godziły się z faktem, że kolejne warstwy społeczeństwa otrzymują prawa polityczne przysługujące przedtem tylko warstwom wyższym. Zasadniczym argumentem przeciw demokratyzacji było nieprzygotowanie mas do podejmowania decyzji politycznych. Zasadniczym kontrargumentem – że masy nigdy nie nabiorą tej umiejętności, jeżeli nie otrzymają pełnych praw politycznych. W sumie spór przypomina anegdotę o nierozstrzygalnej debacie: co najpierw – jajko czy kura.
  • Towary ważniejsze niż ludzie? Chętniej wpuszczamy je na rynek niż pracowników
    W ekonomii konsensus to wielka rzadkość. Niemniej 85 proc. prominentnych ekonomistów ankietowanych przez IGM Forum zgodziło się, że długoterminowe korzyści z handlu przewyższają koszty zatrudnienia. Pozostali nie mieli zdania, ale nikt temu stwierdzeniu nie zaprzeczył. 
  • Jarosław Kaczyński
    PiS nie jest partią wierzącą w ideały prawicy. To, rzecz jasna, żadna zbrodnia, ale szkoda, że tak nie jest. Prawica chroni rodziny przed zaborczością Lewiatana – państwowych agend i indywidualistycznego konsumpcjonizmu. PiS obiecuje rodzicom wzmacnianie agend państwa i większe możliwości konsumpcyjne. Prawica, chociaż nie musi być liberalna, wierzy, że samodzielny i przedsiębiorczy obywatel stanowi kręgosłup rozwoju gospodarki.
  • Uchodźcy dopływają do Lesbos
    Z uchodźcami słabo dajemy sobie w UE radę tylko dlatego, że akurat w tej europejskiej sprawie Amerykanie nie kiwną palcem w bucie. Bez nich nam nie idzie, z nimi chodzimy niechętnie, fukając na egoistów zza oceanu. Paradoks XXI w.: europejski polityk, który argumentowałby jakieś europejskie decyzje tym, że byłyby one dobre dla Ameryki, zebrałby gromy na głowę. Uważamy natomiast dość powszechnie, że USA mają obowiązek prowadzić politykę dobra dla Europy. Gdzie tu sens, gdzie logika?