• Sąd Najwyższy w Warszawie
    Zaczyna się tydzień, w którym w sądownictwie i wokół niego bardzo wiele będzie się działo. To będą kolejne polityczne, wyzwalające wiele emocji bitwy. Pył jednak opadnie. Wojna o sądy niedługo dobiegnie końca. Z coraz większą siłą i natarczywością powracać będzie pytanie o to, co uzyskaliśmy w zamian.
  • Protest przed Pałacem Prezydenckim
    Prezydent wykonał zręczny ruch, który wbrew pozorom może posłużyć jego obozowi politycznemu, czyli partii rządzącej (choć jednocześnie wielu jej zwolennikom się nie spodoba i wywoła pomruki niezadowolenia). Oznacza bowiem wytrącenie z ręki wielu argumentów opozycji.
  • Krzysztof Jedlak
    Projekt ustawy o Sądzie Najwyższym pozostaje w centrum uwagi – słusznie. Jest najbardziej radykalny – i kontrowersyjny – ze wszystkich, które dotyczą wymiaru sprawiedliwości. W obecnym kształcie jest po prostu nie do obrony, zwłaszcza w zakresie uprawnień przyznawanych ministrowi sprawiedliwości i jednocześnie prokuratorowi generalnemu. Widzą to nawet zwolennicy głębokich zmian w sądownictwie. To, mówiąc krótko, zgniłe jajo.
  • Najpierw Trybunał Konstytucyjny, później Krajowa Rada Sądownictwa, teraz Sąd Najwyższy. Sprawującym władzę nie można odmówić jednego: konsekwencji. Czy jest w tym coś więcej? Jak choćby prawdziwa wizja wymiaru sprawiedliwości, a zatem jakiś pełny, idealny jego obraz, który ma być urzeczywistniany? I o którym moglibyśmy (moglibyśmy?) rzeczowo, a nie tylko emocjonalnie rozmawiać w nadziei, że jedni drugich chcą wysłuchać?
  • Rozprawa przed TK
    Nie jestem pewien, czy jakikolwiek projekt polityczny, nawet bardzo ambitny albo w zamiarze wręcz rewolucyjny, uzasadnia tę stratę. I czy nawet z tego – politycznego – punktu widzenia strata rzeczywiście była konieczna. Nie wspominając już o tym, o czym politycy zwykle nie chcą pamiętać, że choćby i najsłuszniejsze cele nie przesłaniają metod.
  • Blokada mównicy w Sejmie
    Prof. Czesław Znamierowski pisał kiedyś w "Szkoła prawa. Rozważania o państwie", że władza powinna dbać o państwo tak, jak jeździec dba o swego jedynego wierzchowca, bez którego nie jest przecież sobą i nie może dotrzeć do żadnego celu. Ujmując rzecz szerzej: wszyscy politycy winni dbać o państwo tak, jak o swojego jedynego, drogocennego wierzchowca. Tymczasem zachowują się niekiedy jak handlarze końmi na jarmarku w Skaryszewie, ubijający targu z włoskimi rzeźnikami. Tylko stawka, o którą chodzi, jest inna.
  • Krzysztof Jedlak
    Podatek bankowy, czy szerzej od instytucji finansowych, można wprowadzić. Obowiązuje w wielu krajach. Jednak powinno to być – w każdym tego słowa znaczeniu – dobre prawo.