Zaginiony szyfrant to nie James Bond
7 maja 2009, 16:19
Moim zdaniem w całym zamieszaniu wokół zniknięcia chorążego Zielonki najistotniejsze są wątki osobiste. Są sygnały, że wojskowy miał problemy rodzinne, w grę wchodził też ponoć jakiś zadawniony konflikt w pracy. Ten człowiek mógł więc gdzieś się zaszyć, zniknąć, odciąć się totalnie od wszystkich i wszystkiego. Temu akurat się nie dziwię. Praca w służbach to bardzo specyficzne i trudne zajęcie - pisze Jarosław Gugała.