Łukasz Bąk: Alkohol? Narkotyki? Dopalacze? Znacznie groźniejszy jest katar
05 stycznia 2017Przez cały okres świąteczno-noworoczny moja rodzina nieskutecznie
odpierała ataki jakiegoś paskudztwa. Gdy wy wsuwaliście bożonarodzeniowy
bigos, my tratowaliśmy siebie pod drzwiami toalety. Gdy łamaliście się
opłatkiem, my dzieliliśmy się ostatnimi tabletkami aspiryny. Kiedy wy
wznosiliście noworoczny toast kieliszkami szampana, my opróżnialiśmy
kolejne kubki z gripexem i buteleczki z syropami. A gdy w całym kraju w
górę wystrzeliły fajerwerki, osobiście miałem wrażenie, że wszystkie
eksplodują w samym centrum mojej głowy. Oczywiście postanowiliśmy się
poradzić lekarza. Ten stwierdził, że to zwykła grypa i jedyne, co uznał
za słuszne nam przepisać, to trzy palety witaminy C i jeden kontener
chusteczek higienicznych.