• Łukasz Przybyłek / źródło: lotoholik.pl
    Mam zwykłą urzędniczą pensję, więc to nie jest tak, że trzeba być milionerem. Moje podróżowanie polega na wyszukiwaniu specjalnych okazji, tanich lotów, zniżek w rodzaju "Budapeszt za 80 zł", "autobusem do Berlina za 30 zł", "za 40 zł do Wilna". A jak w daleki świat, to są to wydatki rzędu 400 zł do Japonii, za 800 na Kubę - opowiada Łukasz Przybyłek, podróżnik i "lotoholik", który właśnie rzucił pracę i wyprowadza się do Malezji.