• Łukasz Bąk
    M am po dziurki w nosie Facebooka. Po pierwsze, Marek Cukrowagóra wie o wszystkim, co robię, do tego stopnia, że gdy tylko wchodzę ze smartfonem do kibelka, wygodnie się rozsiadam i chcę sprawdzić, co u moich znajomych, to pierwszym, co ukazuje się moim oczom po odpaleniu aplikacji, jest reklama papieru toaletowego „Mola”. A po drugie... 
  • Łukasz Bąk
    C o pewien czas przychodzi do mnie któryś z przełożonych i uprzejmie prosi, żebym w końcu opisał jakiś tani samochód dla przeciętnego Polaka. Podobno nie chcecie już czytać o porsche, BMW, mercedesach i audi. Zależy wam na mojej opinii na temat normalnych, przystępnych cenowo, rodzinnych aut. 
  • Łukasz Bąk
    C zy do was również dotarł apel Frondy? W ubiegłym tygodniu ten konserwatywny portal uznał za niechrześcijański, prowokujący i satanistyczny fakt, że na Hel kursuje autobus linii 666. Na początku myślałem, że to ASZdziennik albo posłanka Pawłowicz, ale nie – napisał to serwis uważający się za głos zdrowego rozsądku w liberalnym świecie. Nie wiem, co oni tam w tej Frondzie biorą, ale ma to, skubane, moc! Podejrzewam, że przeciętnemu człowiekowi po zażyciu tego wyrosłyby rogi, kopyta i ogon.
  • Łukasz Bąk
    Skończyłem dwutygodniowy urlop i wreszcie mogę sobie odpocząć w zaciszu redakcyjnego open space’u. Jeśli wyczuwacie w tym stwierdzeniu nutkę ironii, to niesłusznie. Po prostu nie macie małych dzieci. Ja mam ich trójkę i spędzenie z nimi wakacji to tak naprawdę połączenie obozu przetrwania i kursu psychologicznego, po których powrót do pracy jest kojący jak gorąca kąpiel w wannie.
  • Nissan Leaf
    Mamy wolny rynek, ogromną konkurencję i asortyment wszelkiej maści produktów tak szeroki, że nowo budowane supermarkety muszą mieć wielkość lotniskowców, aby to wszystko pomieścić. A mimo to pewne rzeczy od razu kojarzymy z konkretnymi markami.
  • Range Rover Velar
    Wiele marek utraciło swój pierwotny charakter. Zerwały z korzeniami. Ich samochody nie są złe, ale nie mają niczego wspólnego z tym, jak je zapamiętaliśmy z przeszłości. Szkoda...
  • Funkcja Care by Volvo umożliwia dzielenie się autem z innymi. Do tego by je otworzyć i uruchomić wystarczy specjalna aplikacja
    Gdy w 2010 r. koncern Geely odkupywał za 1,8 mld dol. udziały w Volvo od Forda, świat motoryzacyjny zatrząsł się w posadach. Wielu ekspertów twierdziło, że szwedzka marka szybko skończy tak, jak Saab – zjedzie w przepaść po równi pochyłej. Prawie 8 lat po tamtych wydarzeniach (przejęcie miało miejsce dokładnie 29 marca) trzeba otwarcie i szczerze przyznać: Chińczycy nie tylko nie uśmiercili Szwedów, lecz tchnęli w nich nowe życie.
  • Łukasz Bąk
    Być może słyszeliście o wypadku, jaki miał miejsce kilka dni temu na trasie ekspresowej S8. Dwóch dżentelmenów najpierw niewinnie zajeżdżało sobie drogę, następnie zaczęli zalotnie i delikatnie ocierać się o siebie zderzakami, aż w końcu obaj doszli do wniosku, że lepiej będzie się zatrzymać. Stanęli więc, wysiedli z aut, obrzucili się czułymi słowy, a potem postanowili rozstrzygnąć spór za pomocą pięści. Gdy skoczyli ku sobie, przywalił w nich białoruski TIR.
  • Pamiętam, jak prawie 20 lat temu Toyota wprowadzała na rynek pierwszą na świecie seryjną hybrydę – priusa. Prezes koncernu z pełną powagą oświadczył wtedy publicznie, że przyszłość motoryzacji należy do tego typu samochodów. Śmiechom nie było końca. Wyglądem auto przypominało obuch młotka, jego wnętrze było równie urodziwe co plastikowa butelka, a osiągi zbliżone do śpiącego leniwca. Z priusa szydzili wszyscy: kierowcy, eksperci, inne koncerny. – Japończycy to idioci. To się nie ma prawa udać – powiedzieli głośno Niemcy i wrócili do udoskonalania diesli.
  • Porsche Panamera Sport Turismo
    Odkąd mam dostęp do Netflixa, w zasadzie już w ogóle nie oglądam tradycyjnej telewizji. I wygląda na to, że prędko się to nie zmieni, bo na początku roku serwis udostępnił wszystkie 10 sezonów serialu „Przyjaciele” – 236 odcinków i 90 godzin czystej przyjemności. Od trzech tygodni każdy mój wieczór wygląda tak samo: około 20.30 idę usypiać najmłodszego syna, co – ku zdumieniu mojej żony – nie zabiera mi 10 minut jak jeszcze niedawno, tylko jakieś półtorej godziny. A to dlatego, że oglądamy sobie z młodym „Frjendsuf”.