– Pojemnik 1100-litrowy z odpadami zmieszanymi waży ok. 200 kg. Jeśli gmina płaci firmie wyłonionej w przetargu 800 zł za tonę odpadów zmieszanych, łatwo policzyć, że cena za taki pojemnik powinna wynosić 160 zł, a nie 54,18 zł – podkreśla urzędnik z jednej miejscowości na Górnym Śląsku. 54,18 zł to natomiast maksymalna stawka, którą samorząd zgodnie z ustawą o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2010 ze zm.) może nałożyć na właściciela nieruchomości niezamieszkanej za odbiór śmieci.

Reklama

Samorządowcy podkreślają, że nie mogą dopłacać do systemu gospodarowania odpadami, dlatego zaniżone stawki zmuszają ich do obciążania mieszkańców kosztami odbioru śmieci z firm. I jak dodają, rozwiązanie przyjęte w ustawie łamie podstawową zasadę obowiązującą w ochronie środowiska, czyli płaci zanieczyszczający.

Rzeczniczka prezydenta Opola Katarzyna Oborska-Marciniak ocenia, że zaproponowane w ustawie maksymalne stawki za pojemniki dla selektywnej zbiórki odpadów są w ok. 50 proc. zaniżone w odniesieniu do rzeczywistych kosztów związanych z odbiorem i zagospodarowaniem odpadów z tych pojemników. W Warszawie – jak wyliczał wiceprezydent Michał Olszewski, uzasadniając pod koniec ubiegłego roku podwyżki opłat za śmieci dla mieszkańców – udział nieruchomości niezamieszkanych w kosztach systemu wynosił ponad 30 proc., a po zmianach – jedynie 14 proc. We wspomnianej miejscowości na Górnym Śląsku wprowadzenie opłat maksymalnych przewidzianych w ustawie dla firm oznacza podwyżkę opłaty o 3 zł dla każdego mieszkańca – bo podwyżki dla firm nie pokrywają rzeczywistych kosztów. Natomiast samorządowcy na Podkarpaciu i w Wielkopolsce szacują, że po dostosowaniu uchwał do znowelizowanej ustawy każdy mieszkaniec zapłaci 5 zł więcej.

Strategie gmin

Dlatego gminy albo czekają do ostatniej chwili, czyli do 6 września 2020 r., na wprowadzenie maksymalnych opłat, albo, tak jak w Łodzi, już teraz rezygnują z odbioru odpadów z nieruchomości niezamieszkanych. Część samorządów szuka oszczędności tam, gdzie może. Gdańsk, aby obniżyć koszty utrzymania nieruchomości niezamieszkanych, które chce pozostawić w systemie, nie będzie ich wyposażać w pojemniki w ramach opłaty za gospodarowanie odpadami. Systemy odbioru odpadów z punktów usługowych, sklepów i biur próbują też dostosować miejscowości, które wystawiają ogólnodostępne pojemniki, tzw. dzwony. W takich gminach przedsiębiorcy często płacili tylko za odpady zmieszane, a surowce oddawali za darmo. Urzędnicy obawiali się, że do stojących na ulicy pojemników odpady będą podrzucane, dlatego przyjęli rozwiązanie, w którym koszt odbioru frakcji uwzględniano w opłacie za odpady zmieszane. Po wprowadzeniu niskich stawek maksymalnych za pojemniki małe firmy prawdopodobnie nadal będą wrzucać śmieci do miejskich punktów na frakcje surowcowe, ale płacić nie będą.

Ministerstwo Klimatu pytane o problemy zgłaszane przez samorządy odpowiada, że kwestia stawek dla przedsiębiorców z tytułu wywozu i zagospodarowania odpadów jest obecnie analizowana.

Jak to policzyć?

Wysokość stawek maksymalnych nie jest jedynym problemem. Nie do końca jasne jest, jak gminy mają obciążać właścicieli nieruchomości niezamieszkanych: biorąc pod uwagę liczbę pojemników stojących na danym terenie, czy liczbę pojemników odebranych w miesiącu.

Maciej Kiełbus, partner w kancelarii Dr Krystian Ziemski & Partners, zaznacza, że z ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach wynika, iż podstawą opłaty w przypadku właścicieli nieruchomości niezamieszkanych jest iloczyn liczby zadeklarowanych pojemników lub worków i stawki opłaty. – Wzór jest dwuelementowy, więc nie można do niego wprowadzić trzeciej zmiennej w postaci częstotliwości odbioru odpadów – dodaje ekspert. Zaznacza jednak, że należy przy tym odpowiedzieć na pytanie, jak należy interpretować liczbę zadeklarowanych pojemników lub worków. – Czy mówimy o liczbie tych znajdujących się na terenie nieruchomości, czy o liczbie odebranych pojemników? Moim zdaniem trafna jest interpretacja druga – zaznacza Maciej Kiełbus.

Dodaje, że nowelizacja ustawy z 19 lipca zdaje się taką interpretację potwierdzać. – Umożliwiła ona radzie gminy wprowadzenie do deklaracji o wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi nowego elementu, którym jest samodzielne wyznaczenie przez właściciela nieruchomości w granicach wyznaczonych przez gminę częstotliwości odbioru odpadów, czyli – jak zauważa Maciej Kiełbus – jeśli rada gminy da właścicielowi nieruchomości taką możliwość, to będzie mógł on określić wariant odbioru poszczególnej frakcji, np. raz w tygodniu lub raz w miesiącu. – To z kolei sprawia, że usługa świadczona przez gminę na rzecz poszczególnych właścicieli nieruchomości niezamieszkanych będzie usługą zróżnicowaną – mówi prawnik. Właściciel często odwiedzanej restauracji zapłaci więc w miesiącu za 20 pojemników, jeśli śmieciarka przyjedzie po odpady cztery razy w miesiącu, właściciel restauracji cieszącej się mniejszą popularnością za pięć pojemników w przypadku odbioru raz w miesiącu. Takie rozwiązanie wydaje się racjonalne.