Dziennik Gazeta Prawana logo

Chińczycy nie chcą, by władze uratowały Europę

3 listopada 2011, 13:56
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Chińczycy w sieci jasno dają swojemu rządowi do zrozumienia, że zamiast pomagać zadłużonej Europie, powinien najpierw zająć się problemami we własnym kraju. Tymczasem na rezerwy walutowe z Państwa Środka liczy Bruksela.

Europejscy przywódcy, szukając sposobów zasilenia europejskiego funduszu ratunkowego, liczą, że Chiny na większą skalę zainwestują w Europejski Fundusz Stabilizacji Finansowej. Na razie Pekin odpowiedział na ten postulat ostrożnie, zastrzegając, że do podjęcia decyzji potrzebuje więcej szczegółów, ale europejscy liderzy z pewnością wrócą do tematu podczas szczytu, w którym uczestniczy prezydent Chin Hu Jintao.

Wielu obywateli Chin uważa, że ich rząd o wiele lepiej niż na pomoc Europie może wydać nadwyżkę z 3,2 bln dolarów rezerw walutowych zgromadzonych przez ten kraj dzięki jego potędze produkcyjnej. W czwartek liczba postów dotyczących kryzysu strefy euro opublikowanych w dwóch najpopularniejszych chińskich serwisach mikroblogerskich przekroczyła 120 tys. - oblicza Reuters.

"Lepiej ratować Wenzhou (wym. Łendżou) niż Ouzhou (wym. Ołdżou - Europę)" - powiedział anonimowy informator Reutera z wysokiego kierownictwa partii, odnosząc się do jednego z najbogatszych miast w Chinach, które zostało dotknięte kryzysem kredytowym. Dziesiątki małych i średnich przedsiębiorców w Wenzhou ukrywa się przed lichwiarzami, od których pożyczali pieniądze po tym, jak rząd ograniczył kredyty, by walczyć z inflacją.

Chińscy blogerzy sugerują, że władze powinny przeznaczyć nadwyżki na problemy Chin, m.in. na walkę z galopującymi cenami produktów podstawowych, inwestycje w tworzenie nowych miejsc pracy i ułatwienie zaciągania kredytów tak obywatelom, jak i przedsiębiorstwom.

"Średnia płaca chińskiego pracownika to kilka dolarów amerykańskich. Średnia płaca europejskiego pracownika idzie w tysiące euro. Czy oni potrzebują Chin, by ich uratowały?" - pyta w swoim poście jeden z mikroblogerów. "To krwawica ludzi ma zostać wydana na wykupienie żarłocznych i leniwych Greków" - stwierdza inny.

Chociaż w Chinach rząd nie pochodzi z powszechnych wyborów, wciąż może on znaleźć się pod ostrzałem krytyki społecznej, a ta - jeśli się nasili - może narazić poszczególnych wysokich urzędników państwowych na ataki ze strony rywalizujących frakcji w obrębie partii. Presja społeczna na chiński rząd, związana z kryzysem w strefie euro, jest teraz bardzo silna - ocenia Reuters, powołując się na źródła w kierownictwie partii.

Jednak władze Chin nie mogą w prosty sposób przeznaczyć nadwyżek walutowych na rozwiązywanie problemów wewnętrznych, gdyż oznaczałoby to wymianę dużej ilości amerykańskich dolarów i innych walut na chińskie juany. To z kolei napędziłoby wzrost kursu juana, który Chiny chcą utrzymać na stabilnym poziomie - wskazuje agencja.

Przypomina, że Chiny zainwestowały już równowartość ok. 800 mld dolarów w aktywa denominowane w euro i stabilność finansowa Europy - największego rynku zbytu dla chińskich towarów - leży w ich gospodarczym interesie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj