Rybiński znany jest z kasandrycznych wizji dotyczących światowej gospodarki. Teraz postanowił stworzyć produkt, który ma przekuć te prognozy na zysk.

Reklama

Fundusz inwestuje m.in. w tzw. krótkie pozycje na kontraktach europejskich giełd, dzięki czemu, gdy ceny akcji spadają, wycena funduszu rośnie. Pieniądze lokowane są też w złoto czy obligacje rządu USA.

Ta konstrukcja sprawia, że gdy na rynkach panuje kryzys, klienci funduszu zarabiają, ale - uwaga - w czasie hossy mogą stracić nawet 40-50 proc. Tyle, że według Rybińskiego trwający od 2008 r. kryzys wcale się nie skończył, a najgorsze dopiero przed nami.