Przywódcy państw i rządów krajów UE mimo 19 godzin rozmów nie zdołali wypracować na szczycie w Brukseli porozumienia w sprawie podziału unijnych stanowisk. Problemem nie do przezwyciężenia na tym etapie okazała się kandydatura socjalisty Fransa Timmermansa na przewodniczącego KE. Głośno sprzeciwiła się jej m.in. Grupa Wyszehradzka. Przeciwko oddaniu szefostwa Komisji socjalistom byli dodatkowo liderzy krajów należących do Europejskiej Partii Ludowej - poza kanclerz Niemiec Angelą Merkel. Obrady rozpoczętego w niedzielę po południu szczytu UE mają być kontynuowane we wtorek.

Lubnauer powiedziała we wtorek w TVP1, że nieuczciwe byłoby powiedzenie o Timmermansie, że nie jest przyjacielem Polski; przypomniała, że dostał wysokie odznaczenie państwowe od Lecha Kaczyńskiego.

Podkreśliła, że Timmermans zawsze był przeciwnikiem tych, którzy łamią wspólne zasady. On uważa, że to, co robi polski rząd, to jest łamanie podstawowych zasad dla UE (...) Timmermans jest wrogiem tego, co rząd robi z polskim prawem - powiedziała Lubnauer.

Jak dodała, Timmermans występuje przeciwko łamaniu zasad niezależności i niezawisłości sądownictwa. I przykro mi jest, jeżeli polski premier po pierwsze posuwa się trochę za daleko, według mnie, w tych opiniach w stosunku do polityka, który niedługo być może będzie zajmował tę ważną pozycję przewodniczącego Komisji Europejskiej - powiedziała szefowa Nowoczesnej.

Na uwagę, że kandydaturze Timmermans sprzeciwiają się oprócz Polski także np. Węgry, Czechy, Słowacja czy Włochy, Lubnauer odparła, że mamy do czynienia z tzw. koalicją "państw problemowych". Czyli tych państw, których rządy dokonują jakiś działań wrogich do porządku prawnego, do kwestii związanych z zasadami UE, (państwa) te chcą działać przeciwko Timmermansowi, bo wiedzą, że on się na takie rzeczy nie będzie zgadzał - oceniła szefowa Nowoczesnej.

Moim faworytem jest oczywiście (Dunka Margrethe) Vestager (...) Ale uważam, że taka histeryczna reakcja ze strony polskich polityków, PiS, na kandydaturę Timmermansa - bo czym innym są zakulisowe działania, każdy rząd próbuje znaleźć takiego polityka na czele KE czy Rady Europejskiej, który będzie jak najlepiej współpracował z rządem, to ja rozumiem - natomiast obraźliwe słowa rzucane w przestrzeń publiczną uważam za bezsens, dlatego, że w przyszłości być może i tak będą musieli współpracować z Fransem Timmermansem. W związku z tym, po co go w tej chwili obrażać - powiedziała Lubnauer.

Dodała, że przeszkadza jej to, że nie ma ze strony Polski żadnych konstruktywnych propozycji. Zdaniem Lubnauer, b. premier Donald Tusk ma małe szanse, aby zostać szefem KE, chociaż - jak oceniła - jego pozycja w UE jest bardzo wysoka.