Johnson rozmawiał w Belfaście z przedstawicielami głównych partii politycznych w ramach swojej podróży po Zjednoczonym Królestwie, która ma na celu podkreślić jego determinację do utrzymania unii między Anglią, Szkocją, Walią i Irlandią Płn.
Wcześniej we wtorek wieczorem szef rządu spotkał się na kolacji z liderami Demokratycznej Partii Unionistów (DUP), która wspiera w Izbie Gmin mniejszościowy rząd Partii Konserwatywnej. Oba ugrupowania muszą się w najbliższych tygodniach porozumieć w sprawie odnowienia podpisanej przed dwoma laty umowy o współpracy, która zagwarantowała DUP zwiększenie wydatków na Irlandię Płn. o miliard funtów w zamian za poparcie dziesięciu deputowanych tej partii.
Szefowa DUP Arlene Foster tłumaczyła, że - mimo pojawiających się wezwań ze strony irlandzkich nacjonalistów - premier "nie rozważa" pomysłu organizacji referendum zjednoczeniowego dla Irlandii i zapewnił ją o tym, że rząd "nigdy nie będzie neutralny w sprawach dotyczących unii".
Wiceszef DUP Nigel Dodds ocenił rozmowę na temat ewentualnego zjednoczenia Irlandii za "histerię", która sama w sobie narusza duch porozumienia wielkopiątkowego z 1998 roku, które zapoczątkowało proces pokojowy na wyspie.
- powiedział.
Liderka republikańskiej Sinn Fein (SF) Mary Lou McDonald ostrzegła jednak, że odmowa organizacji plebiscytu w tej sprawie byłaby "nie do pomyślenia", wskazując, że bezumowne wyjście Wielkiej Brytanii z UE byłoby "koszmarem" dla Irlandii Płn.
- powiedziała.
Jednocześnie centralny bank Irlandii opublikował w środę nowe prognozy sugerujące, że bezumowne wyjście Wielkiej Brytanii z UE mogłoby się przełożyć na znaczne spowolnienie wzrostu gospodarczego z przewidywanego poziomu 4,5 proc. do zaledwie 0,7 proc., a także doprowadzić do utraty ponad 30 tys. miejsc pracy. W konsekwencji Irlandia stałaby się jedną z najwolniej rozwijających się gospodarek UE.
W rozmowie z irlandzkim premierem Leo Varadkarem we wtorek Johnson podkreślił, że jest zdeterminowany, by znaleźć rozwiązanie kwestii granicy w Irlandii Północnej, ale powtórzył, że Wielka Brytania opuści UE 31 października "bez żadnego ale".