Chodzi m.in. o regulacje dotyczące zasad wymierzania kary łącznej i orzekania kary wolnościowej zamiast pozbawienia wolności, podwyższające sankcje za przestępstwa popełniane w czynie ciągłym, i nową – surowiej karaną – postać kradzieży, czyli tzw. kradzież szczególnie zuchwałą. To niemal kalka przepisów uchwalonych w ubiegłym roku w ramach nowelizacji kodeksu karnego z 13 czerwca 2019 r. Tamtej ustawy prezydent nie podpisał i skierował ją do zbadania przez Trybunał Konstytucyjny. Wyrok do tej pory nie zapadł. Andrzej Duda nie miał większych zastrzeżeń do treści przepisów, sformułował natomiast zarzuty proceduralne dotyczące sposobu uchwalania zmian w ustawie rangi kodeksowej.

Reklama

„Niedochowanie trybu wymaganego przepisami prawa do uchwalenia ustawy uzasadnia stwierdzenie niezgodności tej ustawy z zasadą legalizmu, która zobowiązuje Sejm i jego organy do działania na podstawie i w granicach wyznaczonych przepisami regulaminu Sejmu, podczas realizacji funkcji ustawodawczej” – czytamy we wniosku prezydenta do TK.

Prezydent w pułapce

Tryb wprowadzenia zmian do kodeksu karnego przy okazji ustawy o tarczy 4.0. powiela te same błędy, które parlament popełnił rok temu. Zwracali na to zresztą uwagę zarówno posłowie, jak i senatorowie, ale Tomasz Szafrański z Prokuratury Krajowej za każdym razem wskazywał, że nie ma żadnego przepisu w systemie prawa, który zakazywałby jeszcze raz uchwalić regulacje, które dopiero czekają na ocenę konstytucyjności przez TK.

– Nie ma takiego przepisu wyrażonego wprost. Jest to jednak działanie sprzeczne z zasadą rzetelności i sprawności, która wynika z preambuły do konstytucji, a także z zasadą współdziałania władz – tłumaczy prof. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego.

Tłumaczy, że władza ustawodawcza nie może stawiać prezydenta przed wyborem: czy wstrzymać być może słuszne rozwiązania mające pomóc przedsiębiorcom, czy zaprzeczyć samemu sobie, akceptując tryb, który już raz wcześniej zakwestionował.

– Taki przymus przeczy też zasadzie podziału i równowagi władz i jest przejawem ograniczenia prerogatywy głowy państwa, która powinna mieć prawo do kontroli prewencyjnej – wylicza prof. Piotrowski.

Dodaje, że jest to również przejaw podważania kompetencji Trybunału Konstytucyjnego.

W efekcie pojawią się wątpliwości, czy po wejściu w życie nowych przepisów sądy będą mogły je stosować, czy też z uwagi na ubiegłoroczny wniosek prezydenta powinny zawieszać postępowanie do czasu wydania orzeczenie przez TK. W kodeksie postępowania karnego nie ma przepisu obligującego do zawieszenia w takiej sytuacji, ale ewentualny wyrok trybunału stwierdzający niekonstytucyjność będzie podstawą do wznowienia postępowania. Możliwe więc, że praktyka sądów będzie różna.

– To problem ogólnosystemowy, bo mówimy o przepisach o identycznej materii, identycznej treści i uchwalonych w identycznie nieregulaminowym trybie. A procedura przyjęcia to rzecz podstawowa przy przepisach represyjnych. Dlatego prezydent powinien zaskarżyć do TK również tryb uchwalenia tarczy 4.0 w zakresie zmian w kodeksach – mówi dr Mikołaj Małecki z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Jeśli prezydent zdecydowałby się na taki krok, TK mógłby połączyć obydwa wnioski do wspólnego rozpoznania. W przeciwnym razie nawet stwierdzenie przez trybunał niekonstytucyjności przepisów przyjętych rok temu nie wyeliminuje wątpliwości co do konstytucyjności trybu uchwalenia zmian obecnie. Można się więc spodziewać pytań prawnych kierowanych do TK przez poszczególne sądy.

Ucierpią obywatele

– Jeśli prezydent podpisze ustawę, nowe przepisy po prostu będą obowiązywały, niezależnie od tego, że wcześniejszy projekt zmian w kodeksie karnym prezydent skierował do Trybunału Konstytucyjnego – uważa dr Łukasza Chojniak, adwokat.

Tłumaczy, że chaos powstanie, jeśli TK uzna później, że zakwestionowana rok temu ustawa została uchwalona w sposób zgodny z konstytucją i będzie musiała wejść w życie. Wtedy te dwa akty prawne się na siebie nałożą i już dziś można powiedzieć, że powstanie ogromne zamieszanie.

– Oczywiście TK nie powinien w ten sposób orzec, ale w obecnej sytuacji, przy tym jego składzie, nie sposób tego wykluczyć – zwraca uwagę dr Chojniak.

Reklama

Zaznacza, że to nie pierwszy raz, kiedy kodeksy zmieniane są w takim trybie, a ustawy covidowe są wykorzystywane do realizacji wizji represyjnego i bezmyślnie surowego prawa karnego.

Wspólnym mianownikiem zmian w kodeksie karnym jest zaostrzenie przepisów. Powrót do starych zasad wydawania wyroków łącznych spowoduje, że mniej wyroków jednostkowych będzie podlegało łączeniu, więc sprawcy licznych przestępstw posiedzą dłużej. Także kary za przestępstwa popełniane w warunkach czynu ciągłego (kilka przestępstw tego samego rodzaju popełnionych ze z góry powziętym zamiarem w krótkich odstępach czasu) będą zwiększone dwukrotnie. Nawet na osiem lat do więzienia będą mogli trafić złodzieje sklepowi i kieszonkowcy (niezależnie od wartości skradzionych rzeczy) dzięki wprowadzeniu nowego przestępstwa kradzieży szczególnie zuchwałej. Oprócz tego tarcza 4.0 wprowadza możliwość przeprowadzania rozpraw karnych online.