Ministerstwo zamówiło w firmie E&K 1241 respiratorów. Jak na razie do kraju trafiło ich ponad 100, z czego połowa jest w trakcie odprawy celnej. Docelowo – polskie szpitale mają mieć do dyspozycji łącznie 845 nowych respiratorów. Od reszty zamówienia resort oficjalnie już odstąpił. W sumie firma E&K miała kupić sprzęt w ramach czterech kontraktów, które opiewały na ponad 44 mln euro. W każdym przypadku nastąpiły przedpłaty; w dwóch przypadkach wyniosły 100 proc., w pozostałych 65 proc. – łącznie resort zdrowia przelał na konto przedsiębiorstwa ponad 35 mln euro. W większości respiratory miały być w cenie 44–45 tys. euro za sztukę, w przypadku jednego zamówienia – po 27 tys. euro.

Reklama

Gdy okazało się, że firma będzie miała kłopot z wywiązaniem się z części zleceń, nastąpiły korekty. Z pierwszego zamówienia nie mogło przybyć 200 sztuk urządzeń Boaray 5000D, resort zgodził się na wymianę na 50 sztuk innego producenta plus zwrot pieniędzy za resztę. Umowa przewidywała, ile konkretnie ma do Polski trafić respiratorów w danym miesiącu. W związku z niedotrzymaniem warunków pieniądze z przedpłaty powinny zostać zwrócone. Jak informuje resort zdrowia, do tej pory na konto wpłynęło prawie 10 mln euro. Jak widać z powyższego zestawienia, w całości ma zostać zrealizowana jedna, największa umowa na 645 urządzeń.

Dlaczego resort zdecydował się na współpracę z firmą E&K, a nie na kupno sprzętu bezpośrednio od producentów? W połowie kwietnia, kiedy podpisano umowę, dostęp do środków ochrony, także do respiratorów, był niezwykle trudny - kupienie urządzeń wprost od producentów było w zasadzie niemożliwe. Firma, z którą resort nawiązał współpracę, miała dostarczyć sprzęt. Umowa nie precyzowała, w jaki sposób ma zdobyć urządzenia - od producentów czy od pośredników.

Jak podawała GW, firma zajmuje się handlem bronią i znajdowała się na czarnej liście ONZ. TVN24 z kolei informował, że nawiązała współpracę z pakistańską firmą ZM Corp., która - jak sama opisuje - zajmuje się doradztwem wojskowym. Może to oznaczać, że E&K poleciły służby specjalne. Resort nie komentuje sprawy. Rutynowo wszelkie transakcje miały być wówczas konsultowane z CBA. Jak wynika z naszych informacji, biuro nie zgłaszało zastrzeżeń wobec transakcji z E&K. Wątpliwości podnoszone przez krytyków dotyczą także ceny zakupu, resort broni się, że „czasy były wyjątkowe”.

Obecnie w Polsce jest ponad 10 tys. respiratorów. Zakupy miały stworzyć rezerwę w razie nasilenia choroby. W sumie, jak podaje resort zdrowia, obecnie dla chorych na COVID-19 jest tysiąc dostępnych stanowisk z respiratorami, a dwa tysiące było do uruchomienia. W szczytowym momencie wykorzystywanych było 200 sprzętów. Na razie ministerstwo, choć już wiadomo, że nie uda się zrealizować całego zamówienia, nie planuje dalszych zakupów. Zwrócone pieniądze mają trafić do Ministerstwa Finansów, które finansowało kontrakt. Resort zdrowia będzie ubiegał się także o 10 proc. kary umownej za odstąpienie od umowy. ©℗