Fred Hampton był liderem Czarnych Panter w stanie Illinois, wschodzącą polityczną gwiazdą partii i bojownikiem o sprawiedliwość społeczną.
Reklama
Miał 21 lat, gdy 4 grudnia 1969 r. został z zimną krwią zamordowany przez policję. Wiele wskazuje na to, że była to tak naprawdę egzekucja. Funkcjonariusze amerykańskiego państwa zastrzelili go o świcie śpiącego w łóżku ciężarnej narzeczonej. Wcześniej prawdopodobnie podano mu podstępem leki nasenne. Policjanci najpierw wyprowadzili z sypialni narzeczoną, potem strzelili do odurzonego Hamptona. Później zaczęła się druga operacja – ukrywania zbrodni. Walka o ujawnienie prawdy trwa do dziś.
Dziś już wiemy, że inwigilacja Hamptona była częścią prowadzonej przez FBI „antywywrotowej”, kontrwywiadowczej akcji COINTELPRO, której celem były m.in. grupy komunistyczne, biali suprematyści, organizacje feministyczne, sprzeciwiające się wojnie w Wietnamie, a w późnych latach 60. przede wszystkim właśnie Czarne Pantery. Służby siały dezinformację, zastraszały, infiltrowały, fabrykowały materiały i działały poza prawem. Amerykańska popkultura, w tym kino, najczęściej do tej pory widziała Pantery przez okulary szefa FBI J. Edgara Hoovera. Teraz to się zmienia.