Karolina Wójcicka: W listopadzie po niemal półrocznej przerwie wznowiono rozmowy o przywróceniu umowy nuklearnej z Iranem.
Reklama
Dani Jatom: Nie mam złudzeń, że kierunek negocjacji od samego początku wyznaczali Irańczycy. Najpierw ogrom czasu zajęło przekonanie ich, by w ogóle do Wiednia przyjechali. Wybory prezydenckie, które odbyły się w czerwcu w Iranie, zostały przez nich wykorzystane do maksymalnego odsunięcia w czasie powrotu do stołu rozmów. Wszystko po to, by w czasie nieobowiązywania umowy rozwijać program nuklearny. Do dziś żadnych postępów w negocjacjach zresztą nie osiągnięto. Nie można się temu dziwić. Irańczycy nie zaczęli ich po to, by się z kimkolwiek dogadać. Chcą tylko prowokować, przede wszystkim Amerykanów. Na domiar złego wysunęli absurdalne żądania. Chcą, by wszystkie sankcje nałożone po wycofaniu się USA z umowy zostały natychmiastowo zniesione. Do żadnego przełomu w Wiedniu więc nie dochodzi. Z tego względu bardziej powinna martwić nas sytuacja w samym Iranie. Nawet w czasie trwania rozmów rząd w Teheranie kontynuuje wzbogacanie uranu. Wszyscy intensywnie pracują, by jak najszybciej umożliwić budowę bomby nuklearnej.