Janusz Korwin-Mikke wielokrotnie wzbudzał falę oburzenia nagraniami, na których widać, jak rzuca odpalone petardy w stronę swojego psa. Sprawa ta była kilkukrotnie przedmiotem zainteresowania organów ścigania, jednak do tej pory nie zakończyła się wyrokiem skazującym.
Korwin-Mikke rzucił psu petardę
Pierwsze szeroko komentowane nagranie pojawiło się pod koniec 2018 roku. Polityk został wówczas sfilmowany podczas spaceru, gdy rzucił odpaloną petardę pod łapy towarzyszącego mu zwierzęcia. Incydent powtórzył się na przełomie lat 2019 i 2020.
Na jednym z nagrań widać psa na smyczy, który podskakuje w stronę rąk polityka. Gdy Korwin-Mikke rzuca odpalony materiał pirotechniczny, zwierzę podbiega w jego kierunku, a petarda eksploduje tuż obok jego pyska. Na wideo można zaobserwować, jak pies odchyla głowę, chroniąc się przed iskrami. Polityk skomentował to nagranie słowami:
"Musiałem wziąć Odiego na smycz - tak się rwał, by chwycić petardkę... - tłumaczył.
Reakcja organów ścigania
Sprawy te trafiały do prokuratury, m.in. po zawiadomieniu złożonym przez ówczesnego europosła Łukasza Kohuta. Organy ścigania nie dopatrzyły się jednak w działaniach polityka znamion przestępstwa, co skutkowało umorzeniem postępowań i brakiem finału sądowego.
Janusz Korwin-Mikke konsekwentnie broni swojego zachowania, twierdząc, że jest to metoda "oswajania" zwierzęcia z hałasem. W rozmowie z Polsat News argumentował: Powiedzmy sobie jasno. Psy na ogół boją się hałasu. I człowiek, który nie przyzwyczai psa do hałasu, to jest sadysta. To jest rodzaj szczepionki. To jest oswajanie psa. Potem jest burza, pies się kuli ze strachu. Trzeba psa oswoić z hałasem. Ktoś, kto tego nie robi, naraża swojego pupila na śmierć. Nieuodpornienie psa, to jest przestępstwo.
Postępowanie polityka spotkało się z szeroką krytyką opinii publicznej oraz obrońców praw zwierząt, którzy wskazują na niebezpieczeństwo płynące z bezpośredniego narażania psa na wybuch materiałów pirotechnicznych.
Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
W dzienniku pracuje od 2020 roku. Pracowała m.in. w fundacji działającej na rzecz osób starszych przy TV Puls. Zajmowała się tworzeniem informacji, przeprowadzała wywiady na potrzeby spotów reklamowych, pisała reportaże ukazujące problemy społeczne i materialne osób starszych. Tworzyła content na social media, organizowała plany filmowe na potrzeby spotów charytatywnych. Zajmowała się również montażem treści wideo.
W dziennik.pl zajmuje się głównie pisaniem o aktualnych wydarzeniach politycznych, newsowych i gospodarczych.