PAP: Wiewiórki zwykle postrzegamy jako sympatyczne, słodkie zwierzęta. Tymczasem mają też swoją mroczną, mniej znaną stronę.
Prof. Dagny Krauze-Gryz, Instytut Nauk Leśnych Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie: Wiewiórki należą do rzędu gryzoni, czyli są spokrewnione m.in. z myszami czy szczurami. Oczywiście należą do innej rodziny i ich sposób życia jest zupełnie inny, ale warto pamiętać o tym pokrewieństwie.
W naszej wyobraźni wiewiórka to zwierzę jedzące głównie orzechy. I faktycznie nasiona drzew – w tym orzechy – są dla nich bardzo ważnym źródłem energii, szczególnie jesienią i zimą, gdy muszą zgromadzić zapasy tłuszczu, które pomogą przetrwać trudniejszy okres.
Natomiast przez większą część roku ich dieta jest znacznie bardziej zróżnicowana. Wiosną bardzo chętnie zjadają młode pędy roślin, pączki czy kwiaty. Wykopują też kłącza i cebulki.
Jednocześnie są oportunistami pokarmowymi. Jeśli podczas eksplorowania drzew czy dziupli trafią na ptasie jaja lub pisklęta, potrafią je zjeść. Wbrew pozorom nie jest to rzadkie zjawisko. Badacze ptaków dziuplastych wskazują, że wiewiórki mogą być jednym z ważniejszych drapieżników ich lęgów.
PAP: Zdarza się im nawet kanibalizm.
P.K-G.: Takie przypadki również obserwowano. Jeśli wiewiórka natrafi w dziupli czy gnieździe na młode innej wiewiórki, może je zjeść. Nie jest to zachowanie często dokumentowane, ale zdecydowanie się zdarza. My obserwowaliśmy taki przypadek w warszawskich Łazienkach.
Trzeba pamiętać, że dziuple czy gniazda nie zawsze są wykorzystywane tylko przez jednego osobnika. Wiewiórki często penetrują różne schronienia i jeśli trafią na łatwo dostępne źródło białka, mogą z niego skorzystać.
W ogóle wiewiórki potrafią wzbogacać dietę o bardzo różne elementy. Na przykład chętnie obgryzają kości znalezione w lesie – szczególnie samice, które w ten sposób uzupełniają wapń.
PAP: Z pani badań wynika, że wiewiórki w parkach bywają bardziej agresywne niż te żyjące w lasach.
P.K-G.: Najprawdopodobniej wynika to z większego zagęszczenia populacji. W parkach miejskich liczba wiewiórek na danym obszarze może być nawet dziesięciokrotnie wyższa niż w środowisku naturalnym.
Wiewiórki nie są zwierzętami ściśle terytorialnymi, ale zajmują pewien areał, w którym zdobywają pokarm i realizują inne potrzeby życiowe.
W centrum takiego areału może znajdować się fragment szczególnie ważny – i to miejsce bywa bronione przed innymi osobnikami. Najwięcej agresywnych interakcji obserwujemy w okresie rozrodczym.
PAP: Wtedy dochodzi nawet do poważnych urazów.
P.K-G.: Tak. Samce rywalizujące o samice potrafią się gryźć. Zdarza się, że jeden z nich chwyci drugiego za ogon i zedrze fragment skóry. Taki ogon później zasycha i jego część odpada. Dlatego w populacjach wiewiórek można spotkać osobniki z wyraźnie skróconymi ogonami.
PAP: A ogon jest dla wiewiórki bardzo ważny.
P.K-G.: Pełni wiele funkcji. Przede wszystkim działa jak ster podczas skoków między gałęziami. Wiewiórki potrafią wykonywać bardzo precyzyjne skoki na duże odległości i ogon pomaga im utrzymać równowagę oraz kontrolować kierunek.
Jest też ważny w termoregulacji. Zimą wiewiórka może owinąć się nim w gnieździe jak kołdrą. Latem natomiast pomaga oddawać nadmiar ciepła. Pełni również funkcję komunikacyjną. Po ułożeniu ogona można często rozpoznać stan emocjonalny zwierzęcia – czy jest czujne, zaniepokojone czy spokojne.
Ogon wysoko uniesiony zwykle oznacza czujność i gotowość do ucieczki. Jeżeli jest opuszczony i porusza się na boki, może sygnalizować niepokój. Z kolei szybkie podnoszenie i opuszczanie ogona często obserwujemy w okresie rozrodczym, gdy zwierzę jest silnie pobudzone. Wiewiórki wykorzystują ogon także podczas odpoczynku. Często przykrywają nim ciało jak kocem, a w upalne dni można zobaczyć je leżące płasko na gałęzi z ogonem rozłożonym daleko do tyłu – w ten sposób zwiększają powierzchnię oddawania ciepła.
PAP: Jak wygląda życie rodzinne wiewiórek?
P.K-G.: Okres rozrodczy jest dość długi i zależy od warunków pogodowych oraz dostępności pokarmu. W Polsce pierwsze gody mogą zaczynać się już pod koniec grudnia, choć najczęściej obserwujemy je od stycznia.
Samica pozostawia zapach, który potrafi przyciągać samce z odległości kilkuset metrów, nawet kilometra. Wtedy rozpoczynają się charakterystyczne gonitwy – samica ucieka, a samce ją gonią.
Ciekawostką jest to, że nie zawsze wygrywa najsilniejszy samiec. Zdarza się, że dwa samce walczą ze sobą, a trzeci – bardziej sprytny – wykorzystuje sytuację.
PAP: Ile młodych rodzi się w jednym miocie?
P.K-G.: Ciąża trwa około 40 dni. W jednym miocie rodzi się zwykle od trzech do czterech młodych, choć może być ich od jednego do siedmiu.
Młode rodzą się nagie, ślepe i głuche i ważą zaledwie około czterech gramów – czyli mniej więcej tyle, ile ważą dwa orzechy włoskie albo kilka orzechów laskowych. To naprawdę bardzo małe zwierzęta, całkowicie zależne od matki.
PAP: Jak wygląda ich dzieciństwo?
P.K-G.: Pierwsze tygodnie życia spędzają wyłącznie w gnieździe z matką. Dopiero po około sześciu tygodniach zaczynają wychodzić na zewnątrz.
Wtedy matka uczy je zdobywania pokarmu – na przykład otwierania orzechów czy wyjadania nasion z szyszek.
Po około trzech miesiącach młode wiewiórki muszą się usamodzielnić i opuścić areał matki. To bardzo trudny moment, ponieważ muszą znaleźć własne miejsce do życia i radzić sobie z konkurencją innych osobników.
PAP: Wiewiórki słyną z robienia zapasów.
P.K-G.: Tak, ale nie tworzą jednej spiżarni. Zamiast tego zakopują setki, a nawet tysiące małych porcji pokarmu w różnych miejscach. To strategia zabezpieczająca – jeśli ktoś znajdzie jedną skrytkę, nie stracą wszystkich zapasów.
Co ciekawe, wiewiórki potrafią też stosować zmyłki. Czasami kopią kilka fałszywych dołków, zanim faktycznie zakopią nasiono.
Robią to po to, by zmylić potencjalnych obserwatorów – inne wiewiórki, ale też ptaki, takie jak wrony, kawki czy sójki, które potrafią podkradać ukryty pokarm.
Często można też zauważyć, że wiewiórka zakopująca nasiono odwraca się tyłem do innej wiewiórki albo do ptaka, który ją obserwuje. To kolejna strategia utrudniająca podpatrzenie miejsca skrytki.
PAP: Czy odnajdują wszystkie swoje zapasy?
P.K-G.: Nie. Część nasion pozostaje w ziemi i kiełkuje. Dzięki temu wiewiórki pełnią ważną rolę w rozsiewaniu drzew. To, jak się mówi, „podatek dla lasu”.
PAP: Jak wiewiórki radzą sobie zimą?
P.K-G.: Nie zapadają w sen zimowy. Są aktywne przez cały rok, choć zimą ich aktywność jest znacznie ograniczona. W bardzo zimne dni wychodzą z gniazda tylko na krótko, żeby znaleźć zapasy i coś zjeść. Potem wracają do dobrze izolowanego gniazda, w którym mogą spędzać większość dnia.
Wiewiórki budują gniazda z gałązek, liści, mchu i różnych miękkich materiałów. W lasach często wykorzystują np. lipowe łyko, a w miastach także materiały znalezione w otoczeniu człowieka – fragmenty papieru czy tkanin.
Gniazdo ma kulisty kształt i jest bardzo dobrze izolowane. Próbowaliśmy kiedyś sprawdzić przy pomocy kamery termowizyjnej, czy można wykryć wiewiórkę nocującą w gnieździe. Okazało się to niemożliwe – konstrukcja jest tak dobrze ocieplona, że kamera nie wykazywała żadnej różnicy temperatur.
Jedna wiewiórka może korzystać z kilku schronień – czasami nawet z ośmiu czy dziesięciu. Niektóre są używane zimą, inne latem albo jako gniazda rozrodcze.
PAP: W miastach spotykamy je coraz częściej.
P.K-G.: Tak, bo bardzo dobrze radzą sobie w środowisku przekształconym przez człowieka. W parkach mają dużo pokarmu – również dzięki dokarmianiu przez ludzi.
Problem pojawia się wtedy, gdy ludzie karmią wiewiórki przetworzoną żywnością – na przykład chipsami czy słodyczami.
Badania prowadzone w Europie pokazały, że wiewiórki żyjące w miastach mogą mieć inne parametry biochemiczne krwi niż te z lasów – na przykład wyższy poziom glukozy. To sugeruje, że dieta bogata w cukry może wpływać na ich zdrowie.
PAP: Czy naszym rudym wiewiórkom zagrażają jakieś gatunki inwazyjne?
P.K-G.: Na szczęście jeszcze nie. W Polsce obowiązują przepisy ograniczające handel gatunkami uznanymi za inwazyjne, co znacząco zmniejsza ryzyko ich pojawienia się w środowisku.
W Europie dużym problemem jest natomiast wiewiórka szara z Ameryki Północnej. Jest większa od naszej wiewiórki rudej i lepiej radzi sobie z konkurencją o pokarm, szczególnie duże nasiona i orzechy.
Co więcej, przenosi wirusa wiewiórczej ospy, który dla niej samej jest niegroźny, ale dla wiewiórki pospolitej śmiertelny – zarażone nim zwierzęta zwykle padają w ciągu około dwóch tygodni.
W Wielkiej Brytanii doprowadziło to do niemal całkowitego wyparcia rodzimego gatunku.
Niemniej jednak, podsumowując naszą rozmowę: wiewiórki, choć czasem wydają się oswojone, wciąż są dzikimi zwierzętami – i najlepiej, gdy pozwalamy im żyć po swojemu. Najlepsze, co możemy zrobić dla nich, to pozwolić im zachowywać się jak wiewiórki, a nie jak parkowe maskotki.
Rozmawiała: Mira Suchodolska (PAP)
mir/ akar/