Jesteś historykiem z wykształcenia?

Reklama
Tak, ze stosownym dyplomem.
A teraz śpiewasz o średniowieczu na najnowszej płycie Strachów na Lachy.
Na studiach traktowaliśmy oddzielnie średniowiecze polskie i europejskie. Z obu egzaminów dostałem ocenę bardzo dobrą. Byłem słabo przygotowany, ale miałem w zanadrzu kilka dobrze opanowanych tematów, więc nawiązywałem do nich bez względu na to, jakie padły pytania. Widocznie uwiodłem egzaminatora swoją erudycją [śmiech]. Dostać piątkę u prof. Strzelczyka to była rzadkość. Mnie się udało.
A miałeś logikę w programie studiów?
Reklama
Na szczęście nie. Tylko w ogólniaku, w ramach matematyki, przez jedno półrocze.
Bo mamy paradoks: ty śpiewasz, że kraj leży na łopatkach, a rządzący powtarzają, że wstaliśmy z kolan. To jak to w końcu jest?
Sam nie wiem, może chodzi o wstawanie z łopatek? [śmiech]. Sprzeczność między mną a prawą stroną istniała od zawsze. Pod koniec lat 80., kiedy knuliśmy z kolegami w czasach studenckich, prawicowi rówieśnicy zawsze mocno od nas odstawali. My kontestowaliśmy system, a oni wkładali nam kij w szprychy; byli łamistrajkami skłonnymi do zgniłego kompromisu i szybszego porozumienia. Tak to wyglądało, przynajmniej u mnie, w Poznaniu, na protestach studenckich.