Prawie 16,5 tys. uczniów ukończy edukację w szkołach branżowych w 2025 r., mając 17 lat - wynika z analiz Ministerstwa Edukacji i Nauki. Nadal będzie ciążył na nich obowiązek nauki. Eksperci ostrzegają, że aby się z niego wywiązać, uczniowie mogą zapisywać się do szkół tylko po to, by jedynie fikcyjne realizować biurokratyczny wymóg. Domagają się zmiany prawa.
Reklama

Skąd wziął się problem…

W wyniku reform systemu edukacji uczniowie, którzy rozpoczęli kształcenie w wieku sześciu lat, będą kończyć szkołę branżową I stopnia (dawniej zawodówkę), mając 17 lat. Zazwyczaj po tym etapie edukacji wiele osób chce już zakończyć kształcenie, ale tym razem będzie to niemożliwe. Artykuł 70 Konstytucji RP nakłada bowiem obowiązek nauki do ukończenia 18. roku życia. Na problem, który nasili się w 2025 r., zwróciła uwagę m.in. Barbara Nowacka, posłanka KO, w interpelacji nr 37966. Młodzież po zdaniu egzaminu zawodowego uzyskuje wykształcenie zasadnicze branżowe i jest przygotowana do wejścia na rynek pracy, ale nadal będzie na niej ciążyć obowiązek nauki. Pojawia się problem, gdzie i jak go wypełnić - wskazuje posłanka.
Szkoły branżowe II stopnia, ze względu na ich ograniczoną dostępność oraz brak możliwości kontynuacji nauki w niektórych zawodach, nie są wystarczającym rozwiązaniem problemu. Z uwagi na ich niewielką liczbę (patrz: infografika) uczniowie muszą dojeżdżać do nich do innych miejscowości, a to zniechęca do podejmowania nauki. Po ukończeniu szkoły branżowej I stopnia nie ma możliwości napisania matury i kontynuacji nauki na studiach. Absolwenci będący wciąż osobami niepełnoletnimi nie są pełnoprawnymi podmiotami na rynku pracy. Opisana sytuacja budzi niepokój i uczniów, i rodziców - podkreśla posłanka.
Reklama

…którego ministerstwo nie widzi

Barbara Nowacka zwróciła się z interpelacją o zajęcie się tą sprawą do MEiN. Resort upiera się jednak, że problemu nie ma. Co prawda potwierdza, że na osoby niepełnoletnie jest nałożony konstytucyjny obowiązek nauki, ale wyjaśnia, że można go spełniać w różny sposób, np. uczęszczając do publicznej lub niepublicznej szkoły ponadpodstawowej albo realizując przygotowanie zawodowe u pracodawcy w charakterze młodocianego pracownika. Jeśli uczeń kończy branżową szkołę I stopnia przed ukończeniem 18. roku życia, może spełniać obowiązek nauki przez uczęszczanie na kwalifikacyjne kursy zawodowe lub do liceum ogólnokształcącego dla dorosłych, jak również przez zapisanie się do branżowej szkoły II stopnia - wyjaśnia Marzena Machałek, sekretarz stanu w MEiN.

Efekt? Fikcyjna nauka

Eksperci są innego zdania niż MEiN. Problem jak najbardziej istnieje. To luka w przepisach i ustawodawca powinien ją rozwiązać, regulując tę kwestię. W innym wypadku będziemy mieli do czynienia z fikcją - mówi Marek Pleśniar, dyrektor biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty. Uważa, że absolwenci branżowych szkół I stopnia, aby uniknąć sankcji, zapiszą się gdziekolwiek, aby tylko realizować wymóg nauki. W praktyce jednak na zajęcia chodzić nie będą. Z powodów biurokratycznych będziemy utrzymywali iluzję, która nikomu nie służy, zwłaszcza edukacji - uważa dyrektor.
Marek Pleśniar zgadza się z MEiN, że te osoby będą mogły podjąć pracę i w ten sposób realizować obowiązek nauki, ale zwraca uwagę, że młodocianych pracodawcy mogą zatrudniać na mniej korzystnych zasadach wynagradzania niż pozostałych pracowników, skoro przyuczają ich do zawodu.
Podobnie uważa adwokat Paweł Osik, partner z kancelarii Pietrzak Sidor & Wspólnicy. Konstytucyjny obowiązek nauki ma charakter bezwzględny. Osoby, które ukończą szkoły branżowe w wieku 17 lat, powinny się zatem dalej kształcić. Za brak realizowania tego wymogu odpowiedzialność ponoszą rodzice - mówi adwokat. Wyjaśnia, że w takim przypadku jest uruchamiane postępowanie egzekucyjne, które pozwala na nakładanie grzywny. Jednorazowo nie może ona przekraczać 10 tys. zł, a łącznie 50 tys. zł (bo karę można ponawiać).
Konstytucja nie narzuca formy kształcenia, a sposób wykonywania obowiązku określa ustawa. Sytuacja wymaga ustawowej regulacji, która dałaby absolwentom i rodzicom pewność sytuacji prawnej. Jakimś rozwiązaniem byłoby uzupełnienie prawa oświatowego o przepis regulujący różne formy samokształcenia, aby było jasne, że również bardziej swobodne formy edukacji mogą być traktowane jako wywiązywanie się z tego wymogu - proponuje Paweł Osik.
Dodaje, że system informacji oświatowej pozwala na sprawdzenie, czy obowiązek jest realizowany. Osoby, których dotyczy ten problem, będą pozostawać w stanie niepewności, dopóki ustawodawca go nie rozwiąże. Tym bardziej że praktyka egzekwowania obowiązku nauki może być niejednolita w różnych częściach kraju - mówi adwokat.
System kształcenia po podstawówce / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe