Agenci wywiadu czy usłużni szpicle
12 października 2010
Gdyby przestępcy byli tak mili, nie zmieniali telefonów, nie mataczyli i
nie byli tak cwani, to i służby specjalne miałyby lepszą efektywność. A
tak nieboraki muszą zdać się na to, co wyszukają dziennikarze,
ewentualnie na podsłuchiwanie tego, co dziennikarzom mówią ich źródła.
Afera podsłuchowa, niezależnie od całej moralno-prawnej stęchlizny jest
szczególnie kompromitująca dla samych służb. Dla ich profesjonalizmu,
skuteczności w pozyskiwaniu informacji i szczelności swoich własnych
agentów - pis Tomasz Wróblewski.