• Hugh Laurie gra bluesa
    Aktor, który udaje lekarza, który czasem udaje muzyka, nagrał płytę? Kolejna ekstrawagancja celebryty? Wysoki Sądzie, sprawa jest nieco bardziej skomplikowana.
  • Aretha Franklin – najlepszy kobiecy głos w historii
    Niczyje koncerty nie kojarzyły się aż tak z łańcuchową eksplozją dynamitu. Dziś możemy się przekonać, jaki ogień płonął w niej na samym początku kariery.
  • Wynton Marsalis z Norah Jones i Willie Nelsonem
    Taką muzykę grywa się w małych klubach, głęboką nocą – dla ostatnich klientów i dla siebie. Jest w tym czar, choć melomanom, którzy nie lubią tonąć w sentymentach, "Here We Go Again: Celebrating the Genius of Ray Charles" wyda się płytą ledwie letnią.
  • mat. promocyjne
    Od "Alicji w krainie czarów" Tima Burtona należy trzymać dzieci z daleka – są tu sceny, które mogą powrócić w koszmarach. Starsi docenią estetykę wizji, ale schematyzm filmu niemiło ich zaskoczy.
  • Już jutro światowa premiera oczekiwanej od ponad dekady gry komputerowej „StarCraft II: Wings of Liberty”. To jedno z największych wydarzeń przemysłu rozrywkowego bieżącego roku.
  • "Red dead redemption" - droga do odkupienia
    Nie do wiary. Jeszcze piekło nie zamarzło, a Rockstar zrobił grę, w której - choć jest określana jako "Grand Theft Auto" na Dzikim Zachodzie – premiuje nie podłość, ale przyzwoitość. "Red Dead Redemption" to znakomity western.
  • "Zapomniane piaski" dla sentymentalnych
    „Prince of Persia: Zapomniane piaski” to tak naprawdę jedynie wariacja na temat pierwszej gry Jordana Mechnera o Księciu, tej sprzed dwudziestu lat. Ale przecież tego właśnie chcieliśmy. Czy nowa odsłona serii warta jest wydania na nią pieniędzy i spędzenia kilkunastu godzin przed monitorem? Przekonacie się po przeczytaniu recenzji Ola Szewczyka z "Kultury".
  • Lubisz "Lśnienie"? "Alan Wake" jest dla Ciebie
    Gdzieś między Davidem Lynchem a Stephenem Kingiem, koszmarem a jawą, skutkiem a przyczyną Wake, „Alan Wake” rozprasza ciemności. Twórcy gry zręcznie połączyli motywy, które znamy z wielu filmów i książek i pozwalają nam doznać ich na własnej skórze, gęsiej skórze.
  • „Mount & Blade: Warband” to krok w tył
    Jeśli chcemy kruszyć kopie o zbroje wrażych watah na internetowych polach bitew, „Mount & Blade: Warband” jest jedynym wyborem. Dla całej reszty – niekoniecznie
  • "Splinter Cell: Conviction" - to już nie to...
    Być może to po prostu znak czasów. Być może amatorzy podobnych gier kurczą się do rozmiarów nieatrakcyjnej dla wielkiego biznesu niszy. Żałuję jednak, że historia Sama Fishera w „Splinter Cell: Conviction”, choć opowiedziana sprawnie i z nerwem, zgubiła ducha tej serii. Krok w bok czy wstecz – co za różnica.