• „Księżniczka na opak wywrócona” Jana Englerta to najlepsze z przedstawień, które dyrektor Narodowego wyreżyserował w ciągu ostatnich lat. Zabawa czystą teatralnością zmienia się w poważną rozmowę o ludzkiej tożsamości.
  • "Balladyna" z Teatru Narodowego to kłopotliwy, ale i charakterystyczny finał kończącego się roku Słowackiego. Atrakcyjna wizualnie jest jednak kolejnym sygnałem, że romantyczne dramaty przeżywają na naszych scenach swoje gorsze chwile.
  • „Kupiec” Mikołaja Reja w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie zapowiadany był jako powrót wybitnego dzieła. Poprzedziły go wykłady wygłaszane w całym kraju, a skończyło się na wystawieniu nie więcej niż paru fragmentów i pytaniu: po co ten lans?
  • Los do niedawna był dla mnie łaskawy i pozwalał mi uniknąć zapoznawania się ''Niektórymi gatunkami dziewic'' Domana Nowakowskiego. Tak udało mi się przeszwarcować przez niemal dekadę od telewizyjnej prapremiery do premiery w warszawskim Teatrze Kamienica... - pisze w DZIENNIKU Tomasz Mościcki.
  • Słowacki wielkim poetą był - ten aksjomat naszej polonistyki wyszydzał niegdyś Witold Gombrowicz. Gdyby Gombrowicz teraz zasiadł na widowni krakowskiego Teatru Słowackiego i zobaczył ''Beatrix Cenci'', co ją Maciej Sobociński pokazał niczym ''Tańce z gwiazdami'', zachichotałby jeszcze raz.
  • ''Umowa, czyli łajdak ukarany'' w Teatrze Narodowym w Warszawie
    Patrząc z zachwytem na „Umowę, czyli łajdaka ukaranego” Marivaux, drugie po genialnym „Tartuffie” przedstawienie Jacques’a Lassalle’a na scenie Teatru Narodowego, zastanawiałem się, na ile w nim autor odnalazłby swoją myśl i ducha swoich czasów - o spektaklu pisze Tomasz Mościcki.
  • Przedstawienie to ma zwolenników. I słusznie. Są i tacy, którzy na nie wybrzydzają. Też słusznie. Bo z "Ifigenią" Antoniny Grzegorzewskiej z Teatru Narodowego trudno być całkiem po drodze. Ale i trudno ten spektakl odrzucić - czytamy w piątkowym dodatku DZIENNIKA.
  • Przedstawienie Krzysztofa Babickiego w Teatrze Słowackiego jest powrotem w najlepszym stylu
    Niedawno Michał Zadara przygotował „Wizytę starszej pani”. W Polonii trwają przygotowania do premiery „Romulusa Wielkiego”. W krakowskim Teatrze im. Słowackiego mieliśmy właśnie premierę „Franka V”, sztuki kompletnie zapomnianej. Panie i panowie – Friedrich Dürrenmatt znów u bram.
  • 25 lat temu „Koniec Europy” Janusza Wiśniewskiego w poznańskim Teatrze Nowym był sensacją. Dziś artysta wspomina tamten tytuł, lecz nowe przedstawienie podobnej gorączki nie wzbudzi. Co nie oznacza, że nie ma o czym mówić. Bo jak najbardziej jest .
  • Recenzenci omijają zwykle szerokim łukiem teatry lalkowe, bo i uważa się, że nie wypada, że będziemy niepoważni, że to nie ten target. O tym, że popełniamy błąd, niech świadczy "Słowik" Frantiszka Pavliczka według znanej baśni Andersena - pisze w DZIENNIKU Tomasz Mościcki, krytyk teatralny.