Sabina była ostatnią niedźwiedzicą brunatną w warszawskim zoo
Sabina trafiła do Warszawy w 2007 roku razem z dwoma innymi niedźwiedziami – Małą i Grzesiem. Zwierzęta przyjechały do stolicy z dawnej szkoły cyrkowej w Julinku. Po zakończeniu występów znalazły schronienie w stołecznym zoo. Z czasem Mała i Grześ odeszli, a Sabina została jedyną przedstawicielką swojego gatunku w Warszawie. Według opiekunów śmierć Sabiny oznacza koniec ważnego rozdziału w historii placówki. Niedźwiedzie od lat przyciągały tłumy odwiedzających, a wizyta przy ich wybiegu stanowiła stały punkt rodzinnych spacerów.
Ile lat miała Sabina? Niedźwiedzica dożyła sędziwego wieku
Zespół opiekujący się niedźwiedziem szacował, że Sabina miała około 40 lat. Osiągnęła imponujący wiek jak na niedźwiedzia brunatnego, jednak starość przyniosła ze sobą liczne problemy zdrowotne. Cierpiała między innymi na zmiany zwyrodnieniowe, pogarszający się wzrok oraz problemy z uzębieniem. Mimo podeszłego wieku Sabina mogła liczyć na stałą opiekę weterynaryjną i troskę pracowników zoo. Jej dieta oraz warunki życia były dostosowane do wieku. Personel robił wszystko, aby zapewnić jej komfort i spokojne życie na emeryturze.
Opiekunowie wspominają wyjątkowy charakter Sabiny
Sabina należała do najbardziej lubianych mieszkanek warszawskiego zoo. Przez lata zdobyła sympatię odwiedzających oraz pracowników placówki. W młodości była energiczna i słynęła z żywiołowego charakteru. Z wiekiem stała się spokojniejsza, ale nie porzuciła ulubionych zajęć. Uwielbiała owoce, chętnie tarzała się w słomie i korzystała z elementów wzbogacających jej wybieg. Opiekunowie wspominają również, że z łatwością niszczyła wszystkie przedmioty, które pojawiały się w jej otoczeniu. Wyjątkowe usposobienie przyczyniło się do tego, że na długo pozostanie w pamięci osób odwiedzających stołeczne zoo.
Ostatnie tygodnie życia Sabiny
Już od pewnego czasu było widać, że wiek daje o sobie znać. W ostatnim czasie niedźwiedzica wyraźnie osłabła. Sabina coraz częściej odpoczywała, więcej spała i miała mniejszy apetyt. Według informacji przekazanych przez warszawskie zoo Sabina odeszła spokojnie we śnie. Wiadomość o jej śmierci poruszyła zarówno osoby na co dzień zajmujące się zwierzętami, jak i wielu mieszkańców stolicy oraz miłośników przyrody. W mediach społecznościowych pojawiło się wiele słów pożegnania i wspomnienia osób, które przez lata odwiedzały ostatnią niedźwiedzicę brunatną mieszkającą w stołecznym ogrodzie zoologicznym.
Odejście Sabiny kończy ważny rozdział w historii zoo
Wraz z odejściem Sabiny zakończyła się obecność niedźwiedzi brunatnych w warszawskim zoo. Przez lata była jedną z najbardziej rozpoznawanych mieszkanek ogrodu i dla wielu Warszawiaków symbolem tego miejsca i częścią rodzinnych wspomnień. Kolejne pokolenia dzieci i dorosłych odwiedzały jej wybieg, czyniąc spotkanie z niedźwiedzicą nieodłącznym elementem wizyty w zoo.
Choć Sabiny już nie ma, na długo pozostanie w pamięci tych, którzy mieli okazję ją zobaczyć. Jej historia przypomina, jak silna więź może tworzyć się między ludźmi a zwierzętami.