Jedna wiewiórka pozbawiła prądu ponad 4 tys. odbiorców
Do pierwszego zdarzenia doszło 15 września w Castle Rock w stanie Kolorado. Wiewiórka przedostała się na teren stacji elektroenergetycznej należącej do CORE Electric Cooperative i zetknęła się z elementami znajdującymi się pod napięciem. Doszło do zwarcia, a system zabezpieczeń automatycznie odłączył część sieci. W efekcie bez energii elektrycznej zostało około 4400 odbiorców. Przywrócenie zasilania zajęło ponad dwie godziny. Jak się jednak okazało, na tym problem się nie skończył.
Następnego dnia sytuacja się powtórzyła
Już 16 września do tej samej stacji dostała się kolejna wiewiórka. Tym razem zwierzę uszkodziło elementy infrastruktury dystrybucyjnej, przez co około 1300 odbiorców ponownie zostało pozbawionych prądu. Druga awaria trwała około 40 minut. Operator zaznaczył, że urządzenia w stacji były odpowiednio zabezpieczone, a sama infrastruktura jest regularnie kontrolowana. Mimo to całkowite odizolowanie instalacji elektroenergetycznej od dzikich zwierząt w praktyce jest bardzo trudne.
Jak małe zwierzę może wyłączyć prąd tysiącom ludzi?
Wystarczy, że zwierzę zetknie się jednocześnie z elementami instalacji znajdującymi się pod różnym napięciem. Może wtedy dojść do zwarcia, które uruchamia zabezpieczenia sieci. System automatycznie odłącza zagrożony fragment infrastruktury, aby zapobiec poważniejszym uszkodzeniom. Jeśli awaria wystąpi w ważnym punkcie sieci, skutki mogą odczuć nawet tysiące odbiorców.
Wiewiórki są poważnym problemem dla energetyków
Choć historia z Kolorado brzmi dość nietypowo, podobne przypadki zdarzają się częściej, niż mogłoby się wydawać. CORE Electric Cooperative szacuje, że dzikie zwierzęta odpowiadają za około 5-10 proc. awarii, do których każdego roku dochodzi w sieci operatora. Najczęściej problem powodują ptaki i gryzonie. Jeszcze bardziej wymowne są dane American Public Power Association. W 2023 roku ponad 320 przedsiębiorstw uczestniczących w systemie monitorowania niezawodności zgłosiło 73 694 długotrwałe przerwy w dostawie energii. Aż 7196 z nich przypisano wiewiórkom. Więcej awarii powodowały jedynie drzewa oraz uszkodzenia urządzeń.
Operatorzy próbują chronić sieć przed zwierzętami
Firmy energetyczne stosują specjalne osłony, bariery i inne zabezpieczenia, które mają utrudniać zwierzętom dostęp do transformatorów, przewodów oraz pozostałych elementów znajdujących się pod napięciem. Analizowane są także miejsca, w których tego typu awarie występują najczęściej. Nie da się jednak skutecznie zabezpieczyć każdego fragmentu rozległej infrastruktury. Przypadek z Castle Rock pokazuje, że o niezawodności systemu energetycznego decyduje nie tylko stan elektrowni, transformatorów czy warunki pogodowe. Czasem wystarczy niewielkie zwierzę, które w niewłaściwym momencie znajdzie się w nieodpowiednim miejscu.
