wtorek  9 lutego 2010 r.  Imieniny: Apolonii, Eryki, Nikifora
 
To view this object you need Flash
Poleć znajomemu
|
Umieść na Facebooku Dodaj do Blipa Dodaj do Twittera Wykop artykuł Dodaj dośledzika Wersja mobilna
|
Wydrukuj
|

Komentarze (9)

e-mail: 

Wywiad z prezesem Pekeo SA

Bielecki: Nie histeryzować nad deficytem

Wyobraźmy sobie, że mamy wojnę. Nie kupimy armat, chociaż będą konieczne, bo będziemy się bali odpowiedzialności za przekroczenie deficytu o punkt procentowy?! Obyśmy nigdy w takiej sytuacji się nie znaleźli, ale hamulce są dobre w życiu codziennym - mówi "DZIENNIKOWI Gazecie Prawnej" były premier Jan Krzysztof Bielecki.

MARCIN PIASECKI: 52 miliardy i 200 milionów złotych deficytu budżetu w przyszłym roku. Jak panu się podoba ta kwota?
JAN KRZYSZTOF BIELECKI: To zależy. Usłyszałem ostatnio dobre określenie dotyczące tego deficytu, którego autorem jest Wojciech Misiąg, niegdyś wiceminister finansów w moim rządzie. Jego zdaniem tego deficytu nie powinniśmy lekceważyć, ale i nie histeryzować nad nim. W pełni się z tym zgadzam. A Misiąg jest znakomitym fachowcem. Przeszliśmy wspólnie najtrudniejszy okres w dotychczasowej historii 20-letniej transformacji, czyli załamanie budżetu i finansów państwa w 1991 roku.

O ile trudniejszy niż teraz?

Bez porównania. W 1990 roku został przyjęty bardzo optymistyczny budżet, który zakładał minimalny deficyt. Potem został on głęboko przekroczony, a oprócz tego okazało się, że nie da się utrzymywać polityki sztywnego kursu wymiany. W efekcie nie tylko konieczna była głęboka nowelizacja budżetu, ale przede wszystkim dewaluacja złotego o 18 procent. To było nic innego jak zubożenie o tę wartość naszego dorobku. Wtedy na ręce patrzył nam Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który mówił tak: póki nie będziecie umieli utrzymać finansów w ryzach, nie macie szans na kontynuowanie przez nas programu stabilizacyjnego. To z kolei było warunkiem wstępnym do osiągnięcia porozumienia w sprawie redukcji naszego długu z tzw. Klubem Paryskim. Wtedy nasze pole manewru było nieskończenie mniejsze i w ogromnym stopniu zależeliśmy od ocen zewnętrznych obserwatorów. Dzisiaj takie decyzje możemy podejmować suwerennie.

I co wtedy z tego wynikało?
Cięcia, dramatyczne cięcia. Musieliśmy zmienić system świadczeń emerytalnych, co dało oszczędność na poziomie 1,5 procent PKB, ale także zasady przyznawania zasiłków rodzinnych i zatrzymać rewaloryzację świadczeń dla sfery budżetowej. To ostatnie działanie, jak uznał później Trybunał Konstytucyjny, nie było, mówiąc łagodnie, zgodne z prawem. Jednak wtedy było koniecznością, bo walczyliśmy o życie. Taka skala determinacji dzisiaj nie jest potrzebna.

(1)2 3 4 5 6 7 8
Podobne tematy:
Bieżące wydarzenia:
  •  
    2009-12-03 12:12  Rada dla Dziennika  ~AZ z Oslo
  •  
    2009-12-03 12:01  Re: Bielecki: Nie histeryzować nad deficytem  AZ z Oslo
  •  
    2009-11-24 21:20  Re: Bielecki: Nie histeryzować nad deficytem  kasienka
  •  
    2009-11-19 16:16  Re: Bielecki: Nie histeryzować nad deficytem  feder
  •  
    2009-11-19 09:28  Re: Bielecki: Nie histeryzować nad deficytem  gastek
Kredyty hipoteczne i gotówkowe
Kalkulator płac 2009
CHF
Szwajcaria
CHF2,7789down
EUR
UGW
EUR4,0779down
USD
USA
USD2,9673down
GBP
W. Brytania
GBP4,6285down
WIG37616,01000,75 %up
WIG202205,27000,73 %up
mWIG402230,07000,75 %up
Forsal.pl
Bloomberg
Fianancial Times
wiadomości
polecane
Gazeta Prawna
Emeryci o najniższych dochodach zostaną zwolnieni z płacenia abonamentu
Od 1 marca abonamentu RTV nie będą już musiały płacić osoby, ...
biznes
IT
internet
Dziennik Internautów