Nawet bez tego apelu nie zdecydowalibyśmy się na pokazanie takich zdjęć. Po pierwsze mam wątpliwości, czy można robić show z tragedii tej rodziny i tego człowieka.
Po drugie jest to pośrednie uleganie zamiarom terrorystów, którym m.in. chodzi o traumatyzację poszczególnych społeczeństw i narodów, pokazując im śmierć ich obywateli. Ich celem jest przerażenie i sparaliżowanie strachem, wkodowanie obrazów z egzekucji do głów widzów.
Liczę na to, że wszyscy zachowają się solidarnie i nie ulegną pokusie pokazania takich zdjęć, choć nie mam pewności jak zachowają się tabloidy. Ktoś, kto złamie to tabu, będzie wiele ryzykował.
Mam wiele szacunku dla pana red. Karnowskiego. Ale tym razem chyba przesadził. Ok, niech "Dziennik" nie daje zdjęć, jeśli uważa, że to nieetyczne. Ale niech to zrobi po glębokim namyśle, po analizie tych zdjęć (których - jak rozumiem - jeszcze nie ma), po zastanowieniu się nad "za" i "przeciw" (są w końcu także argumenty za) - tak jak to się robi w większości poważnych redakcji na świecie. Jesli wystarczy do tego apel rządu, który - choćby tylko z zasady - ponosi jakąś odpowiedzialność za dramat polskiego inżyniera - to jest to wchodzenie w rolę przodowników pracy, którzy zawsze byli gotowi odpowiadać na apele władzy.