Tysiące owadów na jednym drzewie
Jesień to pora, kiedy skupieniec lipowy staje się szczególnie łatwy do zauważenia. Niewielkie pluskwiaki zbierają się w dużych skupiskach na pniach i konarach lip. Czasami jest ich tak dużo, że z większej odległości wyglądają jak poruszająca się czerwono-brązowa plama zajmująca sporą część kory. Dorosły owad ma zaledwie około 5–6 mm długości. Wyróżnia go ciemna głowa oraz charakterystyczne czerwonawe elementy skrzydeł. Swoim wyglądem może przypominać dobrze znanego w Polsce kowala bezskrzydłego, potocznie określanego tramwajarzem. Skupieniec lipowy jest jednak od niego wyraźnie mniejszy. Gatunek pochodzi z cieplejszych części świata, a jego obszar występowania w Europie stopniowo przesuwał się na północ. Pierwszy okaz w Polsce odnotowano w Rzeszowie w 2014 roku. W następnych latach owad zaczął pojawiać się również w innych regionach kraju i dziś miejscami może występować bardzo licznie. Instytut Ochrony Przyrody PAN zalicza go do potencjalnie inwazyjnych gatunków obcych.
Dlaczego skupieniec wybiera właśnie lipy?
Nazwa tego owada nie wzięła się znikąd. Jesienią i zimą skupieńce chętnie wykorzystują lipy jako miejsce schronienia. Wciskają się w zagłębienia oraz szczeliny kory, gdzie tworzą liczne skupiska i przeczekują chłodniejszą część roku. W cieplejszych miesiącach można je spotkać także na roślinach należących do rodziny ślazowatych. Pojawiają się między innymi na malwach i hibiskusach. Żywią się sokami roślinnymi, jednak obecność dużej kolonii na pniu lipy nie musi oznaczać, że drzewo zostanie poważnie uszkodzone. Dotychczas nie potwierdzono jednoznacznie, by skupieniec powodował znaczne szkody w polskich drzewostanach. Mimo to warto zwracać uwagę na młode oraz osłabione rośliny, zwłaszcza w sytuacji, gdy owadów pojawia się wyjątkowo dużo.
Czy skupieniec lipowy jest niebezpieczny?
Widok ogromnej liczby pluskwiaków zgromadzonych na jednym pniu może wyglądać niepokojąco, jednak skupieniec lipowy nie jest uznawany za zagrożenie dla człowieka. Owad ten nie kąsa i nie jest jadowity. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Roślin i Nasiennictwa zaznacza, że jego obecność może być uciążliwa, ale nie stanowi zagrożenia dla zdrowia ludzi. Kłopot może pojawić się jesienią, kiedy owady zaczynają szukać bezpiecznych miejsc do przezimowania. Wtedy mogą przedostawać się do wnętrza budynków przez niewielkie szczeliny przy oknach i drzwiach, a także przez kratki wentylacyjne.
Co zrobić, gdy owady pojawią się przy domu?
Najważniejsze jest utrudnienie im dostępu do wnętrza. Pomogą moskitiery, siatki na kratkach wentylacyjnych oraz uszczelnienie okien i drzwi. Pojedyncze owady można usunąć zmiotką lub odkurzaczem. Lepiej ich nie zgniatać, ponieważ mogą wydzielać nieprzyjemny zapach. Duże skupiska na zewnątrz można zmyć z pnia strumieniem wody. Nie warto bez potrzeby stosować środków owadobójczych, które mogą zaszkodzić także pożytecznym owadom. Jeśli pluskwiaków jest bardzo dużo i pojawiają się przy budynkach, można zgłosić problem zarządcy tereny lub specjalistycznej firmie.
