*
Zgadzam się na otrzymywanie pocztą elektroniczną na podany powyżej adres e-mail Newslettera Dziennika.pl oraz publikacji i informacji zawierających reklamy, zgodnie z Ustawą o świadczeniu usług drogą elektroniczną z dnia 26 sierpnia 2002 r.(Dz. U. nr 144 poz. 1204).
|
|
|
wtorek 17 listopada 2009 11:51
Najlepszy film Cannes 2009 od piątku w kinach
Michael Haneke wymierza widzowi policzek
»
Michael Haneke wymierza widzowi policzek
Zamknij X
Kadr z filmu "Biała wstążka", reż. Michael Haneke
W piątek na ekrany polskich kin wchodzi nagrodzona Złotą Palmą w Cannes "Biała wstążka" w reżyserii Michaela Hanekego. Ubrany w szatę thrillera obraz to precyzyjne i hipnotyczne studium narodzin zła.
Mała luterańska wioska w północnych Niemczech. Przełom 1913 i 1914 roku. Wiemy, że za fasadą spokoju czai się straszna tajemnica...
»
Michael Haneke wymierza widzowi policzek
Zamknij X
Kadr z filmu "Biała wstążka", reż. Michael Haneke
"Chciałem się przyjrzeć grupie dzieci, którym wpajane są niepodważalne, absolutne wartości, z którymi nie mają prawa dyskutować. Chciałem pokazać, co wynika dla psychiki młodego człowieka z takiego procesu indoktrynacji. Jeśli podniesiemy ideologię do poziomu prawdy ostatecznej, odbierzemy sobie naturalne prawo ludzkiego wątpienia i zadawania pytań. Gdy wpoimy takie wartości dzieciom - wychowamy je na potwory. Punktem zaczepienia był dla mnie faszyzm, ale miałem nadzieję, że widzowie dostrzegą w moim filmie pewien wzór" - mówił Haneke o "Białej wstążce".
Jego film jest jak upiorna pocztówka z przeszłości, która dociera do nas, kiedy udało nam się o koszmarze zapomnieć. Przez cały seans pozostawia nas w pozycji obojętnych obserwatorów, by uderzyć ze zdwojoną siłą dopiero wtedy, gdy wyjdziemy z kina.
Precyzyjny chłód
»
Michael Haneke wymierza widzowi policzek
Zamknij X
Kadr z filmu "Biała wstążka", reż. Michael Haneke
Efekt obcości i dystansu widza wobec opowiadanej przez Hanekego historii w jego najnowszym filmie potęguje sposób narracji. To, co wydarzyło się w wiosce, relacjonuje nam beznamiętnym tonem nauczyciel, outsider, przybysz niewtajemniczony w sprawy tutejszych. Rok, przez który śledzimy losy jej mieszkańców, obfituje w dziwne i drastyczne zdarzenia, najpierw ktoś rozwiesza sznurek między drzewami, powodując niebezpieczny wypadek doktora, potem porywa i dotkliwie bije kilkuletniego syna barona, w końcu okalecza niedorozwiniętego chłopca, syna akuszerki.
Panujące w mikrospołeczności stosunki też nie są zwyczajne. Pastor z przesadną precyzją wymierza dzieciom ciosy witką, zaś by pamiętały o swoich grzechach, wiąże im przy ubraniach białe wstążki. Zarządca majątku nadgorliwie szybko przechodzi do porządku dziennego po śmierci żony w maszynie rolniczej, bo boi się gniewu zatrudniających pół wsi baronostwa. Po wsi wałęsa się grupa dzieci. Nic im nie można zarzucić, kłaniają się, chodzą do kościoła, śpiewają w chórze i cierpliwie znoszą surowe metody wychowawcze.
Podstawowym uczuciem jest chłód. Milcząca zgoda na złe wychowanie w dobrej wierze. Dzieci, które mają zostać porządnymi protestantami, uczone są sadyzmu i obojętności. Najwyższą wartością jest "sprawiedliwa" kara za - niekoniecznie prawdziwe - przewinienia. Akcja filmu kończy się tuż po zamachu na arcyksięcia Ferdynanda w Sarajewie. Dzieci mają wtedy 10-13 lat. Resztę łatwo sobie dopowiedzieć: dziewięć lat później Hitler dojdzie do władzy. Czy jego idea skusi emocjonalne potwory ukształtowane przez protestancką wioskę?
Michael Haneke dotarł do źródła wynaturzenia, pokazał, na jaki grunt padła nazistowska ideologia. Uchwycił pokolenie ludzi wychowanych na zwyrodnialców. Nie usprawiedliwił ich, ale pokazał, że wszystko nie zaczęło się w 1933 roku, ale miało swoje korzenie znacznie głębiej.