Wizje co do przyszłości Angeli Merkel, przedstawione na łamach belgijskiej gazety przez twórcę projektu konstytucji europejskiej, pokrywają się z wynikami sondażu, opublikowanego miesiąc temu przez DZIENNIK. Valéry Giscard d'Estaing wylicza zasługi niemieckiej kanclerz. "To właśnie ona przyczyniła się do wielkiego europejskiego kompromisu zawartego w ubiegłym roku" - pisze. I przypomina, że to dzięki uporowi Merkel udało się uzgodnić i w wielu krajach ratyfikować już traktat lizboński.
To właśnie ten dokument wprowadza nowe stanowisko - przewodniczącego Rady Europejskiej, potocznie zwanego prezydentem Unii Europejskiej. Początkowo mówiło się, że największe szanse ma na nie były brytyjski premier Tony Blair. Teraz jednak, kiedy poprzednik Gordona Browna zajął się rozwiązywaniem konfliktu na Bliskim Wschodzie, jego notowania w Unii spadły.
Co będzie należało do obowiązków prerzydenta UE? Dowodzenie pracami Unii przez trwającą 2,5 roku kadencję, a także reprezentowanie Wspólnoty na arenie międzynarodowej. Będzie za to dostawał rocznie 270 tysięcy euro - ponad 920 tysięcy złotych.
W medialnych rozważaniach co do kandydatów na prezydenta Unii pojawia się wiele nazwisk. Poza Blairem i Merkel wymienia się także: premiera Luksemburga Jean-Claude'a Junckera, szefa rządu Danii Andersa Fogha Rasmussena, premiera Irlandii Bertiego Aherna, byłego prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego, byłego kanclerza Austrii Wolfganga Schuessela, a także byłego premiera Belgii Guya Verhofstadta.
n a r e s c i e a Hr. Tusk prawa reka