Powód? Walka z terroryzmem. Zdaniem funkcjonariuszy pamiątkowe fotki z dworca autobusowego Vauxhallu mogłyby… pomóc terrorystom w planowaniu ataku. Wszystko to w dobie internetu i Google Earth, w którym każdy nie wychodząc z domu może znaleźć dowolne zdjęcia większości dworców świata.
>>>Zobacz, jak policjant bije kobietę podczas szczytu G20
Austriacy, prywatnie fani transportu, byli zafascynowani architekturą dworca Vauxhall. Policja jednak pouczyła ich, że robienie mu zdjęć jest "surowo zabronione". Funkcjonariusze spisali dane Matzków, włącznie z adresem ich hotelu i numerami paszportów.
Matzka, emerytowany fotograf, powiedział później dziennikarzom, że nie zamierza więcej przyjeżdżać do stolicy Zjednoczonego Królestwa. Także stołeczna policja zdaje sobie najwyraźniej sprawę z absurdu całej historii. "Nie było intencją policji uniemożliwiać turystom robienie zdjęć" - powiedziała rzecznik policji. A członek jej zarządu Jerry Jones, przy okazji radny z ramienia Partii Zielonych, oskarżył funkcjonariuszy o nadużycie władzy. "To kolejny przykład na nadużywanie przez policję uprawnień antyterrorystycznych" - ocenił.