Dziennik.pl logo
Lato to czas długich spacerów po lasach, łąkach i polnych ścieżkach. To również okres największej aktywności żmij zygzakowatych - jedynych jadowitych węży występujących naturalnie w Polsce. Dla psa takie spotkanie może skończyć się bolesnym, a w niektórych przypadkach także niebezpiecznym ukąszeniem. W takiej sytuacji liczy się szybka reakcja opiekuna.

Żmija zwykle nie atakuje bez powodu

Żmija zygzakowata nie atakuje ludzie ani psów bez powodu. To płochliwy gatunek, który w pierwszej kolejności próbuje oddalić się od zagrożenia. Do ukąszenia najczęściej dochodzi wtedy, gdy pies nieświadomie nadepnie na węża, zacznie go obwąchiwać lub będzie próbował go schwytać. Żmije najczęściej można spotkać na nasłonecznionych łąkach, w zaroślach, na skrajach lasów oraz przy leśnych ścieżkach i drogach.

Jak wygląda ukąszenie żmii?

Do ukąszeń najczęściej dochodzi w okolice pyska lub łap, ponieważ to właśnie nimi pies poznaje otoczenie i zbliża się do napotkanych przedmiotów czy zwierząt. Czasami w miejscu ukąszenia można zauważyć dwa niewielkie ślady po kłach, choć nie zawsze są one dobrze widoczne.

Znacznie częściej pojawia się szybko narastający obrzęk. Miejsce ukąszenia staje się bolesne, zaczerwienione i wyraźnie opuchnięte. Pies może być niespokojny, intensywnie wylizywać bolesny obszar lub nagle zacząć utykać.

Objawy mogą pojawić się bardzo szybko

Największym zagrożeniem jest jad żmii, który może oddziaływać na cały organizm psa. Pierwsze objawy pojawiają się już po kilkunastu minutach i obejmują osłabienie, apatię, ślinienie się, wymioty oraz przyspieszony oddech i tętno. W cięższych przypadkach mogą wystąpić problemy z oddychaniem, zaburzenia krążenia, a nawet utrata przytomności. Szczególnie niebezpieczne jest to dla szczeniąt, psów małych ras, seniorów oraz zwierząt z chorobami serca lub nerek. W ich przypadku nawet niewielka dawka jadu może prowadzić do poważnych powikłań.

Co zrobić po ukąszeniu?

Jeżeli podejrzewamy, że psa ukąsiła żmija, należy jak najszybciej skontaktować się z lekarzem weterynarii. Do czasu udzielenia pomocy warto ograniczyć ruch zwierzęcia, ponieważ aktywność może przyspieszyć rozprzestrzenianie się jadu w organizmie. Jeśli uda się bezpiecznie zapamiętać wygląd węża lub miejsce zdarzenia, taka informacja może okazać się pomocna dla weterynarza. Nigdy nie należy próbować go łapać ani zabijać, ponieważ grozi to kolejnym ukąszeniem.

Tego nie wolno robić

Wokół pierwszej pomocy po ukąszeniu żmii wciąż krąży wiele mitów. Niektórzy uważają, że należy nacinać ranę, wysysać jad lub zakładać opaskę uciskową, jednak takie działania mogą bardziej zaszkodzić niż pomóc. Nie należy również przykładać lodu bezpośrednio do rany ani podawać psu leków przeciwbólowych przeznaczonych dla ludzi, ponieważ część z nich może być dla czworonoga toksyczna. Najlepszym rozwiązaniem jest jak najszybszy transport do gabinetu weterynaryjnego, gdzie lekarz wdroży odpowiednie leczenie.

Czy każdego psa trzeba zabrać do weterynarza?

Każdy pies ukąszony przez żmiję powinien jak najszybciej trafić do lekarza weterynarii, nawet jeśli początkowo wygląda na to, że nic poważnego się nie stało. Objawy mogą nasilać się z upływem czasu, dlatego nie warto zwlekać z wizytą. Szybka pomoc weterynaryjna znacząco zwiększa szanse na pełny powrót do zdrowia.

Jak zmniejszyć ryzyko podczas spacerów?

Ryzyka spotkania ze żmiją nie da się całkowicie wyeliminować, ale można je znacząco ograniczyć. W miejscach, gdzie żmije mogą występować, takich jak wysokie trawy czy gęste zarośla, warto prowadzić psa na smyczy i nie pozwalać mu zaglądać pod kamienie oraz sterty gałęzi. W ciepłe, słoneczne dni najlepiej poruszać się wyznaczonymi ścieżkami i zachować szczególną ostrożność w miejscach, gdzie żmije często się wygrzewają.

Wiedza może uratować zdrowie psa

Spotkanie ze żmiją nie musi oznaczać tragedii, jeśli właściciel psa zachowa spokój i szybko zapewni zwierzęciu pomoc weterynaryjną. Warto również pamiętać, że żmije są w Polsce objęte ochroną gatunkową i pełnią ważną rolę w ekosystemie. Zamiast próbować je przeganiać lub zabijać, najlepiej zachować bezpieczną odległość i pozwolić im odejść.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj