Dziennik.pl logo
Japońska wyspa Ōkunoshima od lat przyciąga turystów setkami królików, które bez obaw podchodzą do odwiedzających. Miejsce zyskało dzięki nim opinię niezwykłego króliczego raju. Okazuje się jednak, że ogromna popularność wyspy ma również ciemniejszą stronę. Co dzieje się dziś na słynnej Wyspie Królików i dlaczego jej mieszkańcy znaleźli się w niebezpieczeństwie? Wyjaśniamy.

Wyspa, którą opanowały króliki

Ōkunoshima to mała wyspa na Morzu Wewnętrznym Seto, należąca do prefektury Hiroszima. Obecnie słynie przede wszystkim z licznych królików, które są jej znakiem rozpoznawczym i główną atrakcją turystyczną. Według informacji lokalnego centrum na wyspie żyje około 700 dzikich królików. Początki tej populacji sięgają 1971 roku, kiedy wypuszczono tam osiem osobników, którymi wcześniej zajmowała się miejscowa szkoła. W kolejnych latach królików stopniowo przybywało, a wyspa zyskiwała coraz większą popularność. Turyści zaczęli przyjeżdżać, by obserwować zwierzęta z bliska, fotografować je i karmić. Zdjęcia oraz nagrania przedstawiające króliki tłumnie otaczające odwiedzających rozsławiły Okunoshimę także poza granicami Japonii

Turyści dokarmiali króliki. Skutki okazały się zaskakujące

Rosnąca popularność wyspy przyniosła również problemy. Jednym z nich jest dokarmianie królików przez turystów, którzy często pozostawiają niezjedzone resztki. Japońskie Ministerstwo Środowiska ostrzega, że pogarsza to warunki sanitarne i apeluje o zabieranie pozostałego pokarmu. Badania wskazują jednak na jeszcze poważniejszy skutek - łatwo dostępne jedzenie zaczęło przyciągać na wyspę dziki.

Dziki zaczęły zjadać króliki

Badaczy szczególnie zdziwiło zachowanie dzików. Zwierzęta nie poprzestawały na zjadaniu resztek pozostawionych przez turystów czy padłych królików - odnotowano również ataki na żywe osobniki. Choć dziki są wszystkożerne i padlina może być częścią ich diety, polowanie na króliki nie jest dla nich typowe. Z łatwo dostępnego pokarmu oraz króliczych szczątków korzystają także inne zwierzęta, m.in. wrony i kanie czarne. Naukowcy wskazują, że jest to przykład tego, jak ingerencja człowieka może zaburzać naturalne zależności między zwierzętami i wpływać na funkcjonowanie całego ekosystemu.

Króliczy raj tylko z pozoru

Ōkunoshima pokazuje, że nawet dokarmianie zwierząt w dobrej wierze może mieć negatywne skutki. Regularne dostarczanie królikom dużych ilości jedzenia uzależnia je od obecności człowieka i może zaburzać równowagę miejscowego ekosystemu. Zarządcy wyspy przypominają, że żyjące tam króliki są dzikie, dlatego nie należy ich łapać ani gonić. Zabronione jest również porzucanie domowych królików, które mogą mieć trudności z przetrwaniem w nowych warunkach.

Popularność wyspy może jej szkodzić

Przyszłość Okunoshimy zależy od rozsądnej ochrony przyrody i większej świadomości turytów. Naukowcy podkreślają potrzebę monitorowania liczby królików, stanu roślinności oraz ograniczenia dokarmiania. Historia słynnej Wyspy Królików pokazuje, że nawet dobre intencje mogą zachwiać naturalną równowagą. Czasem najlepszą pomocą dla dzikich zwierząt jest po prostu pozwolić im żyć zgodnie z naturą.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj